twoje życie leży w twoich rękach
MOTYWACJA,

Jak uwierzyć, że twoje życie leży w twoich rękach

Jak uwierzyć w to, że twoje życie leży w twoich rękach? Pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi. Niby to wiesz, niby słyszysz, że jesteś kowalem swojego losu, ale jak przekonać samego siebie, że na pewno? Przekonać siebie jest oczywiście najtrudniej, ponieważ każdy ma pewne doświadczenia życiowe, które udało mu się zebrać przez całe swoje życie i ciężko czasami przeskoczyć pewne idee, które zostały nam wpojone, pewne nawyki, które sami w sobie wykształciliśmy. Najciężej jest przeskoczyć łatwy sposób myślenia w stylu: “nie muszę się wysilać, bo i tak będzie, co ma być, stanie się to, co mi jest pisane i choćbym nie wiem jak się starał, może mi być pisana sieczka przez całe życie”.

Zacznij od małego ćwiczenia. Usiądź w jakimś pomieszczeniu. Może to być twoja łazienka, twoja sypialnia, biuro, obojętne. Zwróć szczegóły na to, co widzisz i ile rzeczy aktualnie cię otacza. Nie rozmyślaj o tym, nie licz ich, tylko pomyśl, ile rzeczy znajduje się w twoim najbliższym otoczeniu. Ja na przykład siedzę w swoim salonie. Jest w nim chyba z tysiąc różnych rzeczy, zaczynając od kina domowego, poprzez multum książek, długopisów, pudełek, koszyków, półeczek, sztucznych kwiatów (żywe mnie nie lubią i od razu umierają), kończąc na dywanie, zasłonach, kanapie i bałaganie, który też składa się z przeróżnych przedmiotów.

A teraz wyobraź sobie coś, co jest bardzo łatwe do wyobrażenia, ale na co dzień o tym nie pamiętasz. Każda jedna rzecz, którą zobaczyłeś, nawet najmniejsza, którą udało ci się znaleźć, została stworzona przez kogoś. Pomijam twojego kota i kwiat w doniczce. Za każdą z tych rzeczy, niezależnie od tego, czy jest to twój telefon, czy pudełko zapałek, stoi człowiek. Człowiek, który miał pomysł, człowiek, który ten pomysł zrealizował, wprowadził w życie i sprzedał. Tobie i milionom innych ludzi. Spróbuj sobie wyobrazić ten tłum, przypisując każdej rzeczy tylko jedną osobę. Dużo ich, prawda? A gdybyś przeszedł się po całym domu? A gdybyś wyszedł na zewnątrz, poszedł do sklepu czy kawiarni? Wszystkie rzeczy materialne, które cię otaczają, powstały najpierw w czyjejś wyobraźni. Ktoś je zaprojektował, stworzył plan działania, znalazł na to środki i to po prostu zrobił. I nie ma najmniejszego znaczenia, że nie wymyślił kwadratowego koła, tylko zamiast tego stworzył kolejny zegarek, kolejny obrazek czy kolejną butelkę na wodę. Ameryki nie odkrył, bo nie musiał. Nie powstrzymało go to, że na świecie jest milion firm produkujących zapalniczki i inne badziewia, które można kupić za grosze. Stwierdził, że skoro ktoś to robi, to może i on.

Pomyśl o tym przez chwilę.

A teraz wyobraź sobie, że każda z tego miliarda osób miała fuksa. Miała szczęście, lapło jej się, rodzice im dali kasę, a kumpel poddał pomysł, los ich wynagrodził, w czepku się urodzili, mieli z górki i jeszcze mają niesamowity talent, który umożliwił im dokonanie czegokolwiek. Czyż nie takie wymówki często nam przychodzą na myśl? Ten się dorobił, bo miał szczęście, spadek po babci i życie usłane różami od małego. Dobra, jasne,  wielu miało, ale zapewniam, że jest to znaczna mniejszość. Wśród tych osób są sieroty, samotne matki, ludzie niepełnosprawni, wdowcy czy ludzie, którzy kiedyś byli częścią marginesu społecznego. To normalni ludzie, z których większość ma takie same warunki jak ty czy ja, czyli dwie ręce, dwie nogi i łeb na karku. Większość, ale nie wszyscy, bo wielu ma od urodzenia pod górkę, męczą go choroby, kalectwo czy nieodpowiednie otoczenie. W życiu bywa różnie. Jednak przykłady tychże właśnie, który mieli trudniej, są najwspanialsze. I nie chodzi tu tylko o dorabianie się milionów, zaczynając od zera. Pojedź na paraolimpiadę, siądź sobie wygodnie i pooglądaj. A potem opowiedz mi o fuksach i życiowych szansach tych wszystkich zawodników.

Twoje życie leży w twoich rękach, czy tego chcesz, czy nie. Nie ma czegoś takiego jak los czy przeznaczenie, bo to by oznaczało, że osobie, która straciła obie nogi w wypadku, przeznaczona jest marna wegetacja na wózku, a tak nie jest. Nie ma szczęścia, fuksa i czerwonych dywanów. Jesteś TY.

Spójrz na siebie. Zobacz, w co zostałeś wyposażony już na starcie, a potem zastanów się, do czego to wszystko ci miało służyć. Masz mózg, nie po to, żeby myśleć wyłącznie o tym, jak to masz przesrane. Masz dwie ręce, nie po to, żeby móc się bardziej intensywnie drapać po tyłku. Masz dwie nogi, nie po to, żeby łazić w kółko. To wszystko masz po coś. Jesteś cudem! Twoje komórki potrafią się regenerować, twoje narządy również. Jesteś cudem.

I tylko Ty potrafisz powołać do życia drugiego człowieka.

To już kolejne pytanie od czytelnika, na które odpowiedź publikuję na blogu. bardzo mnie cieszy, że mogę się na coś przydać. Na każde pytanie staram się odpowiedzieć najlepiej, jak potrafię, w oparciu o to, czego sama się nauczyłam metodą prób i błędów.

Jeżeli masz pytanie i myślisz, że mogłabym pomóc, napisz do mnie, a postaram się odpowiedzieć.

  • Mira, to najlepszy tekst, jaki przeczytałam w ostatnich dniach!

    • Bardzo mi miło. Pozdrawiam radośnie.

  • Anna Sakowicz

    Pewnie, że jestem cudem. 😉 :)

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
12017482_10153340465073198_3904087816921102538_o
Goście, goście!

W ostatni weekend odwiedziła mnie Lefti ze swoim mężem. Łatwe to nie było, bo w tym celu musieli wsiąść w...

Zamknij