historia o lesbijstwie
LUDZIE,

Opowiedzieć wam niezłą historię?

Tytuł kłamie. Historia nie będzie niezła w żadnym tego słowa znaczeniu. Zaczęłam tak, bo w taki właśnie sposób zaczepił mnie raz pewien facet…

Siedzę sobie przy wysokim drewnianym stole na warszawskim Mokotowie i razem z M i moim bratem, zajadam się pysznym burgerem (pamiętacie?). Kończymy jeść i zbieramy się, kiedy zaczepia nas gość siedzący przy stole obok. Wciąga burgera. Między kęsami pyta: „Hej ludzie! Opowiedzieć wam niezłą historię?”. Mój brat na to, że nie bardzo, bo mamy niedługo samolot i musimy się spieszyć, więc może innym razem, ale ja już wiedziałam, że nie odejdę, dopóki nie dowiem się, chociaż w skrócie, co to za niezła historia. Gość mnie zaciekawił, bo wyglądał jak milion dolarów w swoim dopasowanym garniaku. Rękaw miał uwalony w musztardzie, która wypłynęła z jego burgera, ale poza tym mucha nie siada. No i historia musiała być naprawdę niezła, skoro nie mógł nawet spokojnie zjeść, tylko zaczepił obcych ludzi tylko po to, by ją sprzedać. Poza tym nie byłabym sobą, gdybym tak po prostu przeszła obok ciekawej historyjki.

– Dobra, w wielkim skrócie, o czym ta pana historia?

I gość w trzech słowach odpowiedział na moje pytanie. I tu mnie miał, pokazałam, żeby kontynuował.

– Bo ja jestem adwokatem, wiecie? I właśnie dzisiaj dostałem tę sprawę. Normalnie masakra.

Koleś to mówił z taką powagą i kręcił oczami tak, jakby to była sprawa wagi państwowej. W międzyczasie wciąż zajadał swój obiad, ale to mu najwyraźniej nie przeszkadzało, bo nawijał z pełną gębą.

– No więc wyobraźcie sobie, że było pewne małżeństwo. No i oni się rozstali. Najpierw mieli córeczkę, no a potem się rozstali. Tylko że zanim się właśnie rozstali, to ta baba, jak się okazało, była lesbijką. I ona, wyobraźcie sobie, miała dziewczynę. I zabierała tą swoją córeczkę do tej dziewczyny i one razem ją molestowały seksualnie. Jaja, co nie?

Tak brzmiała w skrócie jego niezła historia. Tak był zaaferowany, że aż się trząsł. Zapytałam, czy postawiono jej zarzut o molestowanie i jaka jest jego rola w tym wszystkim. Koleś połknął to, co właśnie przeżuwał i powiedział, że zarzutu to ona jeszcze nie ma, bo ta sprawa dopiero wyszła na jaw. Powiedział mu o tym mąż tej lesbijki, który się do niego zgłosił w sprawie rozwodu. No i on będzie go reprezentował na sprawie rozwodowej.

I tyle. Zakładając, że gość w ogóle był adwokatem (a jeżeli był, to albo bardzo początkującym, albo bardzo marnym), to wszystko brzmiało jak zwierzenia nawiedzonego faceta, który ubzdurał sobie, że opowie taką oto niezłą historyjkę w sądzie i oddadzą mu dziecko po rozwodzie. Być może się mylę i jeżeli ta opowieść jest prawdziwa, to oczywiście jest to bardzo przykre. Nie do tego jednak zmierzam.

Zmierzam do tego, co mnie tak właściwie zaciekawiło, że chciałam tę historię usłyszeć. To były te trzy słowa, którymi ten gość na początku opisał historię. Na moje pytanie „o czym jest pana historia?” wzruszył ramionami, wziął głęboki oddech (dobrze, że mu burger nie stanął w gardle), ciężko sapnął i odpowiedział: „Niestety, o lesbijstwie!”

I tak sobie myślę, że jeżeli człowiek, który powinien być (zakładając, że to był prawdziwy adwokat) wykształcony, światły i powinien działać w obronie prawa i sprawiedliwości, myli pojęcie pedofilii z homoseksualizmem, to nasze społeczeństwo jest głęboko w dupie, jeżeli chodzi o rozwój i poszerzanie mentalności.

Przykre to.

  • Jaga A

    Oszołomów nigdzie nie brakuje ….

  • Anna Sakowicz

    Jak dla mnie oszołom, prawdziwego adwokata obowiązuje tajemnica. :)

    • Też tak sobie pomyślałam. I jeszcze jak odchodziliśmy, rzucił: „Pamiętajcie! Jakby co, to nie zostawajcie adwokatami” :)

  • zielonamalpa.blog.pl

    Jeżeli jest rzeczywiście adwokatem,to po pierwsze nie chciałabym, aby mnie reprezentował, a po drugie, powinna obowiązywać go jakaś tajemnica zawodowa, przynajmniej tak mi się wydaje.

    • Mi też się tak wydaje, dlatego napisałam, albo kłamca, albo bardzo marny adwokat. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz potrzebowała reprezentacji :)

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
jadlasiebiewyzwaniemiry
Ja dla siebie – Wyzwanie Miry

Dzisiaj mam zamiar podzielić się z Wami pomysłem, na który ostatnio wpadłam. Pomyślałam sobie, że ostatnio moje życie przyspieszyło, wszystko...

Zamknij