photo
BANIALUKI, DAMSKO-MĘSKIE,

Pinky i Mózg

Kobiety, jak wszyscy zapewne wiedzą, posiadają bardzo specyficzną i ułatwiającą życie umiejętność. Mianowicie potrafią wykonywać więcej niż jedną czynność na raz, co dla mężczyzn jest zagadką, na którą poszukują odpowiedzi do dziś, wzruszają ramionami, kręcą głowami i wybałuszają oczy, zastanawiając się „jak?”.

Sama zastanawiam się, czy jest to umiejętność wrodzona, czy też nabywamy ją, bo ktoś musi, a jak ktoś musi, to wiadomo zaraz, że to musi być baba. Facet nigdy nic nie musi, samo się zrobi, a jak nie, to przecież się nic nie stanie, świat się nie zawali, nie stanie w płomieniach, nic z tych rzeczy. A wiadomo przecież nie od dziś, że właśnie się zawali! I chcąc nie chcąc, właśnie, żeby wszystko nie runęło na łeb, na szyję, kobieta robi, co ma zrobić, a żeby się wyrobić, to musi zaiwaniać kilka rzeczy naraz.

I tak masz obiad na gazie, w czajniku woda na kawę gotuje się już po raz piąty, bo ciągle zapominasz, bo to pranie się odwirowało, to wieszasz, drugą ręką mieszasz w garze, żeby się nie przypaliło, dzieci się drą, że „mama, bo on mnie bije; bo ona zabrała moje klocki”, więc lecisz, żeby do mordobicia nie doszło, w międzyczasie, skoro już jesteś w pokoju, to szybko odkurzysz i tak dalej.  A na sam koniec się jeszcze okazuje, że obiad się gotuje, gotuje i ugotować nie może, bo taka byłaś zabiegana, że gaz zapomniałaś pod nim włączyć.

Natomiast mężczyzna albo robi kawę, albo gotuje obiad, przecież się nie spieszy, a nawet jak obiadu nie będzie, to też się nic nie stanie, się nie zawali przecież.

Wracamy z zakupów, M parkuje i ustala plan wysiadki – dobra, to co bierzesz? Dzieci czy zakupy? – Albo mówi: – dobra, ja zaleję kawę, ale ty dokończysz – w sensie wsypię cukier, przecież nie będzie wszystkiego sam robił. Albo mówi: – idę spać. – i idzie. Jak ja mówię, że idę spać, to owszem, idę, ale przecież jeszcze trzeba zmywarkę nastawić, trzeba psu wody dolać, dzieciom ubrania na jutro przygotować…

Mysza (czytaj: huncwot numer 1, córka znaczy) miała niedawno ospę. Trzeba było ustalić, co robimy i kto zostanie z Myszą w domu, a kto będzie na chleb zarabiał. M wziął wolne, bo było mu łatwiej, no i pyta: – co z Misiem? (czytaj: huncwot numer 2, znaczy syn). –Jak to, co? – pytam i przewracam wymownie oczami, pokazując mu w ten sposób, jakie to głupie pytania zadaje – do przedszkola go zawieziesz jak zwykle. –Ale jak? z  Myszą? – kręci z niedowierzaniem głową, no, bo przecież się nie da.   – No normalnie! Podjedziesz pod przedszkole, Mysza w aucie zostanie, a Misia zaprowadzisz  i już. – I dostaję słowotoku, że jak już coś więcej trzeba zrobić, to on nie wie, że zawsze problem itd. M stoi, słucha nachmurzony cały, patrzę, a jemu nagle ogromny banan na twarzy rozkwita. Z czego on się śmieje?   – Ej, Ty, a jak ja go zawiozę, jak Ty auto do pracy bierzesz? – pyta z radością. Mnie wmurowało, no przecież, auto biorę, cholera jasna. – Aaa, to nie wiem. – Sczerwieniałam ze złości, że ja tu się wymądrzam, jakie to wszystko proste, oczami przewracam, tłumaczę jak dziecku, a tu rzeczywiście, nie da się i koniec. M zaczął się głupio gibać z boku na bok i śpiewać: – „to Pinky jest i Mózg, to Pinky jest i Mózg”*. Jako Pinky, tym razem pozwoliłam sobie nie mówić już nic. Wiadomo, że kobiety są zwykle sprytniejsze, zaradniejsze i poprostu bez nich ani rusz, ale czasami możemy sobie o czymś poprostu zapomnieć.

 

*Przypis autora: Pinky i Mózg to główni bohaterowie animowanej bajki dla dzieci, ewentualnie dla nierozgarniętych dorosłych, gdzie Mózg jest w miarę sprytny i debilny tylko trochę, natomiast Pinky to totalny debil.

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
UKimage
Frytki z octem czyli angielskie dziwactwa

Anglia – kraj, jak dla mnie, bardzo specyficzny. Jak bardzo, przekonałam się dopiero, kiedy tutaj zamieszkałam. Jest zupełnie inaczej niż...

Zamknij