roza
DAMSKO-MĘSKIE, MOTYWACJA,

Róża i Bluszcz czyli o tym, co niszczy związek

Róża. Dumnie pnąc się w górę, wystawia swoje piękne płatki ku słońcu. Jest silna i samowystarczalna, wie, czego chce. Delikatna, a jednak potrafi się bronić, piękna, niezależna.

Nagle z ziemi, zaraz obok niej, wyrasta Bluszcz. Zaczyna powoli owijać jej stopy, pieści delikatnie swymi liśćmi, jest miły i przyjazny. Róża się cieszy, że ma towarzysza, wspaniale jest mieć kogoś tak blisko, wspaniale jest wzrastać wspólnie. Bluszcz pnie się coraz wyżej i wyżej, powoli, ale zdecydowanie. Dosięga talii i sunie jeszcze wyżej. ”Nie mogę bez ciebie żyć, Różo. Potrzebuję cię”. Róża jest zadowolona, przecież każdy chce czuć się potrzebny. Wtedy on wzmacnia zwoje, otula ją coraz bardziej i pnie się jeszcze wyżej. W końcu owija  jej się wokół szyi i znów zacieśnia swą miłość, swe przywiązanie. Róża słabnie, czuje, że brakuje jej tchu. Światło już prawie do niej nie dociera, jest szczelnie osłonięta zaborczymi liśćmi. Zaczyna usychać. A Bluszcz rośnie dalej, nie zważając na to, że jego Róża marnieje, że zaczyna jej brakować sił, by podpierać ich oboje.

Bluszcz tak szybko przyzwyczaja się do bycia bluszczem, bo to przecież takie wygodne, polegać na kimś bez przerwy. Dostajesz to, co chcesz, bo Róża przyzwyczaiła się do ciebie i póki jesteś z dala od szyi, spełnia Twoje oczekiwania, kocha cię i chce ci dawać jak najwięcej. A skoro chce dawać, to bierzesz…pełnymi garściami. I wtedy okazuje się, na wysokości szyi właśnie, że przyzwyczaiłeś się, że przywykłeś tak bardzo do polegania na kimś, że emocjonalnie jesteś całkiem uzależniony od Róży. Nie możesz sam podjąć żadnej decyzji, bo boisz się odpowiedzialności, przecież do tej pory cała odpowiedzialność spadała na nią. Nie możesz sam zrobić nic bez podparcia, jakiego ci przez ten cały czas dostarczała. Róża zaczyna się buntować, próbuje się uwolnić, i wtedy Bluszcz czuje coraz bardziej swój własny ciężar, który do tej pory opierał na niej. A tak mu nie wygodnie. Poza tym, jak to? To kto teraz będzie spełniał jego potrzeby, dążył do jego celów, spełniał jego marzenia?

Oboje jesteście w pułapce. Róża daje zbyt wiele, Bluszcz bierze i chce jeszcze więcej, na dodatek ma pretensje, gdy tylko coś jest nie po jego myśli, bo przecież sam by zrobił to lepiej. I żeby zatuszować to, że jest tak bardzo w tej chwili bezbronny i uzależniony, zaczyna krytykować Różę, mówiąc jej ciągle, że gdyby on się naprężył i zrobił coś sam, to efekt byłby o wiele lepszy.

Bluszcz ma przed sobą coraz więcej celów, bo przecież tak łatwo je osiągać przy pomocy Róży, coraz więcej marzeń, czekających na spełnienie, a ryzyko żadne. Róża orientuje się, co się dzieje, zauważa, że nie robi nic innego, jak tylko ściga nie swoje marzenia i realizuje nie swoje cele. Zaczyna bardziej dbać o siebie. Każdy jej sukces jest wtedy jak kolec w łodydze leniwego Bluszcza, przecież miała pomagać jemu, a nie tracić czas.

Jeżeli Róża jest zbyt uległa i nawet nie myśli się buntować, to koniec tego niezdrowego związku jest bardzo bliski. Bluszcz najpierw cieszy się z tego, że to Róża go unosi, pomaga, dba i dąży do jego celów. Jednak w końcu ona zaczyna się potykać, bo jest jej zbyt ciężko, zaczyna robić wszystko nie tak, jak Bluszcz by chciał, on by zrobił lepiej. I wtedy Bluszcz popada w desperację. Przecież nie może mu tak wszystkiego knocić, musi się bardziej starać, inaczej on nie dotrze do celu. Róża, w jego mniemaniu, podcina mu skrzydła. Zaczyna ją ponaglać, strofować, upominać i krytykować. Dlaczego on ma tracić? Róża miała go zapisać na siłownię, ale zapomniała i teraz on przez nią nie ćwiczy. Miała wysłać kartkę na święta do jego mamy, ale zapomniała i teraz przez nią mamie jest przykro. Miała umówić go do dentysty, ale zapomniała i teraz go boli…lista zażaleń nie skończy się nigdy. To jeszcze Bluszcz jest w stanie znieść. Ponarzeka, pokręci nosem, ale jakoś to dalej leci, on strofuje, ona stara się bardziej. Gorzej, gdy chodzi o coś poważniejszego. O marzenia na przykład.

Nikt nie spełni naszych marzeń. A nawet jeśli, nigdy do końca nie będziemy odczuwali satysfakcji, a to, przy osiąganiu marzeń, jest najważniejsze. Satysfakcja. Wymarzona praca załatwiona dzięki znajomościom nie smakuje równie dobrze, co ta zdobyta własnym trudem i uporem. To tak, jakby marzyć o smukłej sylwetce i oczekiwać, że ktoś za nas będzie wykonywał ćwiczenia!

Wieszać komuś na szyi swoje własne marzenia i oczekiwać, że ten ktoś będzie dążył do ich realizacji to najszybsza droga do autodestrukcji. Robiąc to, zawieszamy własne marzenia tak naprawdę na długim kiju przymocowanym do własnego czoła. I idziemy, biegniemy, skaczemy, skradamy się, bluzgając na wszystkich do okoła, że nam przeszkadzają w dostaniu tego, czego chcemy, a kij przemieszcza się razem z nami. Zawsze zbyt dlatego by sięgnąć. I trudno nam uwierzyć, że to tylko i wyłącznie nasza wina.

Wyjścia z takiej sytuacji są dwa. Jeżeli Róża kocha Bluszcza prawdziwą miłością, powinna za wszelką cenę próbować go strącić, dla dobra obojga. I jeżeli on kocha ją, w końcu to zrozumie i będzie wdzięczny. Bluszcz nauczy się żyć samodzielnie i brać odpowiedzialność za siebie, a ona zacznie oddychać znów pełną piersią. Inaczej uschną oboje i to jest właśnie to drugie wyjście.

 Takie role w związku mogą przybrać zarówno kobiety, jak i mężczyźni. I tego typu więź występuje na poziomie wszystkich związków międzyludzkich, nie tylko w małżeństwie.

Znam pewną piękną Różę, wokół której owinął się bluszcz. Wszystko przebiegało właśnie tak, jak opisałam powyżej. Na samym końcu, kiedy Róża zaczęła się szamotać, żeby za wszelką cenę zsunąć Bluszcza z szyi, ten zszedł sam i uczepił się innej róży. I dalej był Bluszczem, być może nie potrafił inaczej. Jednak nigdy nie udało mu się wspiąć powyżej talii. Natomiast koło Róży, którą zostawił, wyrosła inna, piękna i równie niezależna. I wzrastają wspólnie, jedno obok drugiego, cieszą się swoją miłością i swobodą.

Kim jesteś? Różą? Bluszczem? A może stoisz gdzieś pośrodku? Myślę, że większość z nas przyjmuje inną postawę w różnych sytuacjach. Czasami jesteśmy jak Róża, stawiamy na swoim, walczymy, wzrastamy. Czasami wolimy być bluszczem i pozwalamy się martwić komuś innemu o rzeczy, które trzeba załatwić.

Trzeba być jednak bardzo ostrożnym, granica pomiędzy bywaniem jak Bluszcz a byciem jak on jest bardzo cienka.

450x75-tekstROKU

  • Tak mi się skojarzyło z krzakiem dzikiej róży przy spróchniałej limbie… :)

    • Mira Faber

      O Kasprowicza Ci chodzi? Nie interesowałam się zbytnio poezją. Wolę prozę.

  • Tak mi się skojarzyło z krzakiem dzikiej róży przy spróchniałej limbie… :)

  • ~Facet

    Przyjemnie się czytało .Czekam na więcej.

    • Mira Faber

      Bardzo mi miło. Po więcej zapraszam już jutro :)

  • ~Facet

    Przyjemnie się czytało .Czekam na więcej.

  • Dałaś do myślenia, muszę mojej drugiej połowie podrzucić do przeczytania, chociaż on sam z siebie czyta Cię częściej niż mnie.

    • Mira Faber

      O, tak? To się cieszę, że =sam zagląda, tak bez przymuszania :)

  • Dałaś do myślenia, muszę mojej drugiej połowie podrzucić do przeczytania, chociaż on sam z siebie czyta Cię częściej niż mnie.

  • ~andzia

    Swietne!! Dające dużo do myślenia…., fajnie sie czytało.

    • Mira Faber

      Dziękuję i zapraszam.

  • wydaje mi się, że każdy chciałby być różą. Problem w tym, że każdy trafia najpierw na bluszcza…

    • Mira Faber

      Pewnie prędzej czy później tak. I nasze zdrowie emocjonalne zależny w głównej mierze od tego, jak owego bluszcza potraktujemy.

  • wydaje mi się, że każdy chciałby być różą. Problem w tym, że każdy trafia najpierw na bluszcza…

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ujawniam wielką tajemnicę

Uwaga, zdradzam wielką tajemnicę! Znaczy tajemnicą wielką to było kiedyś, teraz coraz więcej się o tym mówi i pisze, ale...

Zamknij