fencing-22664_1280
LUDZIE, TŁUMACZONE,

Do pierdla za garść śmieci

Czasami rzeczywistość bywa dosyć brutalna i tak nierealistyczna, że ociera się o absurd. Pracując jako tłumacz, byłam świadkiem wielu sytuacji, mniej lub bardziej poważnych, ale ostatnio miałam taką sprawę, że samej było mi ciężko uwierzyć, że to się działo naprawdę.

Centrum śledcze policji. Duży prostokątny budynek, do którego nie można wejść lub wyjść bez karty magnetycznej uwalniającej zamki w pancernych drzwiach. Budynek zarówno na zewnątrz jak i w środku, obwieszony kamerami gospodarczymi, rejestrującymi każdą sekundę, każdy ruch. Duża recepcja ze stanowiskami, przy których stawiane, bądź umarzane są zarzuty osobom, które tu trafiły. Za recepcją jest areszt. Kilkanaście klaustrofobicznych cel, do których zamykani są podejrzani, do czasu przesłuchania i decyzji co dalej.

Polaka, do którego zostałam wezwana, poznałam już wcześniej. Kamil. Bezdomny alkoholik. Wydawał mi się zawsze całkiem niegroźny, co jeszcze bardziej pobudziło moją ciekawość, co też robi w takim miejscu jak to. Wyglądał na zdezorientowanego.

– Ja nie wiem, za co ja tutaj jestem! – powiedział, gdy tylko mnie zobaczył. Miły prawnik z urzędu uświadomił go w tej kwestii jeszcze przed rozpoczęciem przesłuchania.

W Anglii jest bardzo dużo sklepów z rzeczami używanymi, lecz działają nieco inaczej niż w Polsce, gdzie tego rodzaju przybytki są raczej prywatne. Tutaj owe sklepy działają w imieniu poszczególnych organizacji charytatywnych. Ludzie oddają niechciane rzeczy do takiego sklepu, sklep je sprzedaje, a dochód przekazuje na konto organizacji. Ludzie pracujący w takich sklepach to zazwyczaj wolontariusze. Kamil podszedł do jednego z takich właśnie sklepów i przegrzebywał worki z ubraniami pozostawione przez ludzi na chodniku przed wejściem, w poszukiwaniu ciepłej odzieży. I na tymże szperaniu przyłapała go pani, która przyszła, aby otworzyć sklep. Zadzwoniła na policję, zeznała, że pan żul kradł ubrania podarowane przez ludzi, policja przyjechała i przetrzepała plecak, który Kamil miał na sobie. Znaleźli w nim parę zniszczonych, brudnych butów i dwie płyty CD, więc wsadzili Kamila do radiowozu i zawieźli do centrum śledczego, gdzie bezceremonialnie wrzucili do celi. Kamil nie mówi po angielsku, więc z całego zdarzenia zrozumiał tylko tyle, że nagle został aresztowany.

Przesłuchanie. Seria pytań i odpowiedzi, z czego wszystko jest nagrywane na płyty DVD.

-Ale ja nic stamtąd nie zabrałem. Przeglądałem worki, bo było mi zimno, myślałem, że znajdę coś, co będzie na mnie pasowało i gdybym znalazł, to pewnie bym to wziął, ale nie znalazłem, bo tam były same babskie rzeczy, a w takich nie będę chodził – tłumaczył spokojnie Kamil.
– No dobrze, to w takim razie proszę mi wytłumaczyć, skąd wziął pan te płyty i buty, które znaleźliśmy w plecaku – ciągnie śmiertelnie poważny funkcjonariusz jednostki detektywistycznej.

– No spod supermarketu! – wykrzyknął już nieco zdenerwowany Kamil. – Tam jest plac z kontenerami do segregowania śmieci i to leżało na ziemi, pod jednym z kontenerów. Ktoś to wywalił, to sobie wziąłem. – W Anglii przy każdym większym supermarkecie znajdują się takie kontenery, gdzie wyrzuca się białe i kolorowe szkło, buty i odzież.

No to popracowałam, myślę sobie. Wytłumaczył co i jak, wyłączą płyty i jesteśmy wolni. Okazało się jednak, że nie tak szybko, bo to przecież wielce poważna sprawa.

– A czy nie wie pan, że coś takiego stanowi kradzież przez znalezienie? – pyta Sherlock, najwyraźniej zadowolony ze swej błyskotliwości.

– Jak to kradzież? Pan nie rozumie, ktoś to wyrzucił do kosza, nie chciał tego, przecież to by i tak wylądowało na wysypisku, więc co to za różnica? – pyta Kamil, a ja z niedowierzaniem tłumaczę jego słowa.

– To się nazywa kradzież przez znalezienie i w tym kraju jest to karalne, rozumie pan? Co pan miał zamiar zrobić z tymi rzeczami?- pyta Sherlock.

– Jak to co? Chciałem ich używać. Jakbym suchą kromkę chleba z kosza wyciągnął, gdybym był głodny, to też byłaby kradzież?

– Tak Kamilu, kradzież przez znalezienie – zakończył detektyw, wyłączając nagrywanie. Kamil został zabrany z powrotem do celi, gdzie miał czekać na decyzję, co będzie dalej.

– Stawiamy panu formalny zarzut kradzieży przez znalezienie, co jest sprzeczne z paragrafem 1 i 7 Ustawy o Kradzieży z 1968 roku. Oczy mi wyszły tak samo, jak Kamilowi, tyle że mnie pierwszej, bo on musiał poczekać, aż mu przetłumaczę mu te bzdety. Buty i płyty oczywiście skonfiskowali jako dowód, który po rozprawie wywalą do najbliższego śmietnika.

W ten oto sposób dowiedziałam się, że jestem pospolitym złodziejaszkiem, bo nie raz znalazłam coś w tramwaju czy na ulicy i sobie to bezczelnie przywłaszczyłam! Co prawda nie była to nigdy walizka wypchana kasiorą, bo za to bym poszła na kilka lat, ale przecież jakaś kara mi się chyba należy? Zgłosić się?

Na koniec oddali Kamilowi jego rzeczy w postaci zapalniczki, paska do spodni i podartego, brudnego plecaka.

– Ale plecak też wziąłem spod supermarketu – przyznał się do kolejnego przestępstwa Kamil.

– Acha, no to my go dla pana wyrzucimy. Jest pan wolny.

Kamil czeka na rozprawę w sądzie. Codziennie rano w drodze do pracy widuję go wracającego spod kontenerów.

  • Anna Sakowicz

    Jakiś paradoks. Chyba tam policja nie ma co robić.

    • ~Internautka

      Mówię na to bezmyślni ludzie , bez znaczenia czy jesteśmy w Polsce czy w Wielkiej Brytanii, jak ktoś nie myśli to wszystko jedno skąd on jest. To są państwa gdzie nie uczą logicznego myślenia !

      • Mira Faber

        No w takich przypadkach nie. Bo absurdy nigdy nie są logiczne. Pozdrawiam.

    • ~hgf

      mozna sie spytac co robil tam prawnik
      baki zbijal za kase z urzedu?

      • Mira Faber

        On może tylko doradzić, jak odpowiadać na pytania itd. z prawem się kłócić nie może.

  • Chyba nie. Sprawdzałam sama później ten paragraf, jest mowa o kradzieży przez znalezienie, ale nic nie było o ŚMIECIACH…

    • ~sadzone

      W kradzieży przez znalezienie chodzi o to aby nie przywłaszczać sobie znalezionych wartościowych rzeczy wyrzuconych omyłkowo, alb zgubionych.

      • Mira Faber

        Otóż to!

  • johan

    No coz Anglia wymarzony raj dla wielu czesto okazuje sie rownie skamienialym skansenem jak ten nad Wisla.Tyle, ze zarabiasz w funtach a nie zlotowkach i zamiast sasiadow patologii pijacej od 5 rano, masz sasiadow, ktorzy chca cie zarznac w imie Allacha.

    • Wszędzie można natknąć się na takie czy inne absurdy. Na szczęście sąsiadów mam w miarę :)

    • ~Monika

      A tutaj bym sie nie zgodzila bo tu tez jest patologia angielska pijaca I cpajaca do 5-6 rano a do tego urzadzajaca dyskoteki ( a maja 2 dzieci) ale z tym jeszcze pilicja nic nie zrobila …..

      • Mira Faber

        Oczywiście, że jest, ale nie o tym pisałam. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

  • ~cc

    Pomijając kwestie brytyjskiego prawa które może się dla Polaka wydawać dziwne.
    To dwie rzeczy mi spodobały:
    1. Nagrywanie zeznań zaraz po zdarzeniu. W Polsce odbywa się to miesiąc po zdarzeniu, oczywiście sprawca ze świadkiem mają czas na dokładne ustalenie przebiegu zdarzenia.
    2. Zeznania są nagrywane, a nie spisywane przez policjanta który często pisze tak, że zatraca całkowicie sens wypowiedzi.
    Dlatego wolę Brytyjski system sprawiedliwości niż Polski.

    • Mira Faber

      Tak, jeżeli o to chodzi, to tutaj mają porządek. Delikwent jest przesłuchiwany zaraz po aresztowaniu i wszystko jest nagrywane! Zapisywane są jedbynie zeznania świadków czy ofiar, ale nigdy nie przestępcy. I system prawa jest tutaj dość sprawny z tego co widzę, ale absurdy też się zdarzają, jak wszędzie. Pozdrawiam.

  • ~Gaja

    u nas w Polsce wyrzucając rzecz zrzekasz się do niej prawa… rzecz na śmietniku nie ma właściciela i można ją zabrać. … art 180 i 181 kc

    • Mira Faber

      Ja nie wiem, czy ten gamoń wiedział co mówi. Przejrzałam ten paragraf i nie było nic o śmieciach…ale wyglądał na pewnego siebie. Może niedoczytałam, tak czy siak, totalny bezsens!

  • ~dzyli

    jak to przeczytałem to myslałem ze tylko w stanach mieszkaja idioci co kazde prawo debilne wymyslaja ale widze ze w angli tez super absurd to kretynizm do kwadratu!

    • Mira Faber

      Pewnie wszędzie są mniejsze lub większe debilizmy jeżeli chodzi o prawo. Zawsze się nzajdzie jakiś nieprzystosowany, co wymyśla takie głupoty.

  • ~zaleska

    Witam.
    Ja sobie myślę tak: ludzie przyzwyczaili się, że jak coś leży na ulicy, to można wziąć w myśl porzekadła „znalezione, nie kradzione”. Moje, znalazłem….. Nie wiem co mówi prawo w różnych krajach, ale Pismo Święte mówi, że jak coś znajdziesz, to masz poszukać właściciela. A ponieważ prawo wielu krajów chrześcijańskich otarło się o Pismo Święte, więc sądzę, że tu należy szukać źródła paragrafu „kradzież przez znalezienie”. ALE: oczywiście wzięte ze śmietnika, to nie znalezione. bo nie zostało zgubione, tylko porzucone. niestety, ludzie są jacy są i durniów nie brak nigdzie. Mam szczerą nadzieję, że Kamilowi uda się uniknąć przykrości. Może dobrze by było, gdyby pan prawnik z urzędu wykonał krok pro bono i poinstruował Kamila, gdzie nie może szukać.

    a swoją drogą…. cóż za miła organizacja charytatywna, co nasyła policję na bezdomnego biedaka!

    • Mira Faber

      Dokładnie, mogła sobie ta pani darować.

  • ~de4r56789

    Jak dasz zakompleksionemu człowieczkowi odrobinę władzy to tak mu odbija jakby stał się bogiem wszechmogącym. Kraj nie ma znaczenia bo głupota wsparta nominacją na urzędasa państwowego jest taka sama jak w Kamerunie ,Polsce, czy USA . To nie jest śmieszne tylko żałosne a szczególnie gdy to naprawdę sie odbija na zwykłych ludziach i dzieciach. Takich urzędasów nalezy się pozbywać ze społeczności,ale kto pozostanie….prawie nikt.

    • Mira Faber

      Masz rację, to jest żałosne i cierpią na tym niewinni często ludzie.

  • ~kristal

    Myślę że dla Anglików takie prawo jest normalne bo w takim systemie żyją. Absurdalne jest dla nas bo mamy inny tok rozumowania. Dlatego u nich jest porządek i dobrobyt a u nas ciągły bajzel i wieczna bieda w każdej dziedzinie życia. Też wolę Anglię.

    • Mira Faber

      Jednak to jest przesada, żeby ze śmietnika nie można wygiągnąć, a jeszcze gorsze jest to, że zamiast upomnieć taką osobę, to oni ją przed sąd!

  • ~Mati

    W zamierzchłych latach 80-tych ja i mój świeżo poślubiony mąż znaleźliśmy w pociągu saszetkę z pieniędzmi i dokumentami. Było tego 1000 $ i 1500DM. Nie wahaliśmy się ani chwili by to oddać właścicielowi. Odnaleźliśmy adres. Dzwonimy, otwiera pan w średnim wieku o egzotycznej urodzie. Pytamy czy czegoś ostatnio nie zgubił. On na to, że tak, saszetkę – i podaje dokładnie zawartość. Szczęśliwi wręczyliśmy mu zgubę a on na to „o! to ta!” I buch, zatrzasnął drzwi. Zeszliśmy na dół i po krótkiej naradzie wróciliśmy, grzecznie przeprosiłam i zapytałam o znaleźne. A on na to: jak ktoś jest taki durny, że oddaje tyle forsy to mu szkoda dawać pieniędzy bo znowu coś głupiego z nimi zrobi i buch drzwiami.
    Durniejszych min nie mieliśmy już nigdy w życiu!!!

    • Mira Faber

      Ojej, ale okropny pan. Ale nie ma tego złego i trzeba o tym pamiętać. Ten pan z takim nastawieniem daleko nie zajdzie, za to Panstwo z takim nastawieniem mogą wiele w życiu osiągnąć. Ja w to wierzę! I bardzo się cieszę, że są jeszcze tacy ludzie! Pozdrawiam serdecznie!

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
download
Pani z Tesco prawdę Ci powie

Jakieś trzy lata temu wkroczyłam w kompletnie nowy, nieunikniony etap życia. Otóż osiągnęłam wiek starczy i z wielką radością stwierdziłam,...

Zamknij