Black-Friday.001
LUDZIE,

Black Friday czyli piątkowy szał pał

Przepychanki, walki wręcz i mordobicie. Tak wyglądał Black Friday w niektórych angielskich sklepach. Black Friday (czarny piątek) przyszedł tutaj ze Stanów Zjednoczonych jakiś czas temu jako rozpoczęcie sezonu zakupów świątecznych, lecz dopiero w tym roku przyjęty został z otwartymi ramionami przez większość sklepów. Masywne przeceny mają na celu przyciągnięcie ogromnej liczby zakupowiczów. Efekt był piorunujący.

Pamiętacie mój wpis Pan tu nie stał? Lidl może się schować ze swoimi crocsami, tu gra toczyła się przede wszystkim o sprzęt RTV i AGD. Ludzie tłumnie czekali przed tego typu sklepami, nie wiedząc nawet, co zamierzają kupić. Zasada jest taka: Leć tam gdzie wszyscy, bierz to, co reszta, a jak braknie, to musisz znokautować kogoś, kto ma w ręce dany przedmiot, zabrać i uciekać.

Oglądałam wczoraj wiadomości, co jest rzadkością, bo raczej nie oglądam telewizji w ogóle, oprócz dwóch ulubionych programów. Pokazują otwarcie jednego ze sklepów wczoraj. Tłum zgromadzony na zewnątrz wali do środka, a że nie wszyscy mieszczą się w drzwiach, niektórzy zostają powaleni na ziemię, ale dzielnie wczołgują się do sklepu. Jednak po chwili jakaś lebioda się wywala, a za nią cała reszta, ci z tyłu włażą na tych na ziemi, byle tylko przejść do przodu i wyruszyć na łowy. Nie mija chwila, a już do kasy lecą ludzie trzymając w rękach wielkie pudła. Telewizory. Niesłychane, jak w takiej sytuacji ludziom przybywa siły, adrenalina wypływa im uszami, machają tymi telewizorami jakby to były szmaciane lalki. I nagle okazuje się, że telewizory się skończyły. Więc pechowcy rzucają się na szczęściarzy i zaczynają wyrywać im towar, bo przecież zdali sobie w tej chwili sprawę, że telewizor, to właśnie to, czego desperacko potrzebują  i muszą, muszą, po prostu muszą go mieć.

M jak to zobaczył, zaczął się śmiać, po czym otworzył laptopa, żeby zobaczyć w sklepach online jakiego typu cudowne obniżki te sklepy oferują, skoro wywołały taką gorączkę. Okazuje się, że do sklepu online wejść się nie da tak od razu, ponieważ jest zbyt duża ilość kupujących, a że online w mordę nikomu przywalić się nie da, to trzeba czekać. Nagle pojawia się komunikat: teraz Twoja kolej!, wchodzimy, przeglądamy, ceny żadnego szału nie robią, po 10 minutach zostajemy ze strony bezceremonialnie wywaleni, bo czas minął!

Black Friday. Tylko garstka szczęściarzy zdołała przedrzeć się przez szalejący tłum, zdobyć łup i kupić go w takiej samej cenie, w jakiej był w czwartek, środę czy wtorek. A taki zwykły szaraczek, bez siły przebicia, poszedł po telewizor, albo inny niesamowity sprzęt, a wrócił z pustymi rękami, w tym z jedną złamaną. I takich szaraczków było kilku, inni doznali mniejszych obrażeń, jak złamane żebra czy tylko niegroźne stłuczenia.

Nie będę pisać nic w stylu: ”ludzie, opanujcie się”, bo w obliczu takiej akcji jak ta, ludzi opanować się nie da.

Visit Us On FacebookCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
Oat
Czy i jak można ukraść marzenia?

Jakiś czas temu Ania-Kura z bloga Kura pazurem zrobiła u siebie konkurs. Należało odpowiedzieć na pytanie: „Czy i jak można ukraść marzenia?"....

Zamknij