147H
LUDZIE, TŁUMACZONE,

Jak chlamydia może zniszczyć życie

”Chlamydia — weneryczna choroba kobiet i mężczyzn odpowiedzialna za choroby układu moczowo-płciowego i stany zapalne narządów płciowych” czytam na ulotce w poczekalni kliniki medycyny układu moczowo-płciowego. Czekam na panią Martę, dla której mam tłumaczyć. Klinika ta, to miejsce, do którego można przyjść tak po prostu, bez umawiania się, kiedy ma się podejrzenia, że cierpi się na przykład na chorobę weneryczną.

Do poczekalni wchodzi śliczna czarnowłosa, na oko trzydziestoletnia kobieta, rozgląda się na boki i już wiem, kogo szuka.

-Witam, mam na imię Mira, czy pani Marta? – pytam, a dziewczyna uśmiecha się i kiwa potakująco głową. Zaraz za nią wchodzi wysoki brunet i siada obok. Darek jest mężem Marty. Bierze jakieś czasopismo ze stolika i zaczyna czytać. Marta od razu zagaduje, jakby chciała usprawiedliwić fakt, co też ona robi w takiej klinice.

– Ciągle mam jakieś zapalenie pęcherza, cały czas dosłownie. Byłam u lekarza, dawał antybiotyki, ale później z badań moczu się okazywało, że wszystko ok, to mnie wysłał tutaj, że tu mi wszystko posprawdzają i doradził, żebym od razu wzięła ze sobą męża. Ale my jesteśmy normalnym małżeństwem, nie mamy żadnej wenery ani nic, ale powiedział, że ta klinika to kolejny krok i bez tego ani rusz dalej, no to jesteśmy.

Po 15 minutach wchodzę z Martą do gabinetu, jej mąż poszedł osobno, do innego lekarza. Miła lekarka tłumaczy, na czym polegają badania, które tutaj proponują. Pobierają krew i robią wymaz i sprawdzają próbki w laboratorium pod względem chorób przenoszonych drogą płciową jak chlamydia, wirus HIV, syfilis czy rzeżączka. Marta się śmieje i zapewnia panią i mnie również, że ona nie z tych, ale lekarz kazał, to musi zrobić. Widać, że jest wyraźnie zawstydzona samym faktem, że znalazła się w takim miejscu.

Po badaniach Marta musiała tylko iść jeszcze do recepcji i umówić się z nimi w sprawie wyników. Wyniki można otrzymać jedynie drogą sms lub telefonicznie po podaniu specjalnego kodu, gdyż wiadomo, są to informacje bardzo poufne. Przed wyjściem prosi mnie jeszcze o wizytówkę, bo czasami nie chcą dawać tłumacza, to ona by wtedy na własną rękę sobie zamówiła. Podaję wizytówkę i jadę na następne tłumaczenie.

Takich wizyt i pacjentów mam mnóstwo, ale Martę sobie zapamiętałam, bo tydzień później otrzymałam od niej telefon.

– Pani Miro, bo oni mi przysłali smsa, że mam jak najszybciej do nich zadzwonić. Czy pomogłaby mi pani się dogadać, bo przecież ja nic nie powiem, bardzo panią proszę?
Dzwonię ze stacjonarnego, Martę mam na komórce, przedstawiam się jako tłumacz i wyjaśniam, że dzwonię w sprawie wyników. Muszą się upewnić najpierw czy pacjentka aby na pewno zgadza się na podanie wyników mnie, pacjentka ryczy w słuchawkę „yes”.

– Tak więc wszystko w sumie w porządku, badania wyszły dobrze, tyle że pani ma chlamydię, dlatego też trzeba zgłosić się do nas wraz z partnerem po antybiotyki.

Ło matko, przecież mówiła, że oni nie z tych. Tłumaczę. W słuchawce cisza. Za chwilę Marta cichym głosem prosi, czy mogłabym zapytać jeszcze raz, bo to na pewno jakaś pomyłka. ”Chlamydia” jednak brzmi w słuchawce, jakby nie była żadną pomyłką, pani zapewnia mnie, że to nic takiego, to najczęściej spotykana choroba weneryczna, pacjentka weźmie kurs antybiotyku razem ze swoim partnerem i po krzyku. Przekazuję. Krzyk. Marta krzyczy, że to pomyłka i że ona tam już jedzie i że mają sprawdzać jeszcze raz, bo takiej możliwości nie ma! Powtarzam, na co pielęgniarka sugeruje, że skoro nie ona, no to jej mąż musiał złapać i jej sprzedać, bo innego wyjścia nie ma, ta choroba przenosi się tylko i wyłącznie drogą płciową. O matko, dlaczego ja tak bardzo kocham swoją pracę? W takich momentach za chiny nie mogę sobie przypomnieć.

Marta zadzwoniła po 20 minutach, zaryczana cała i mówi, że Darkowi przyszły wyniki smsem, że wszystko ok i że przy niej zadzwonił do kliniki, żeby to potwierdzić i że w związku z tym ona tam jedzie teraz i natychmiast i niech coś zrobią, bo tak być nie może. I pojechała. Wiem, bo po półgodzinie zadzwonili z agencji czy dam radę jechać do tej samej kliniki na zlecenie. Pojechałam, bo przecież taką historię trzeba poznać do końca.

W poczekalni zastałam już Martę, ale gdy ją zobaczyłam, o mało co nie wpadłam na krzesło przede mną. Obraz nędzy i rozpaczy, czerwone, napuchnięte od płaczu oczy, nos prawie bordowy. Na mój widok dziewczyna aż podskakuje.

– On mi nie wierzy, nie wierzy mi, powiedział, że to koniec, że on się nigdy nie spodziewał, że jak mogłam, że on mnie tak kochał a ja mam wenerę! Tak powiedział. Pani Miro, niech mi pani pomoże, bo to nie może tak być, ja nigdy z nikim nie spałam, nigdy przenigdy, tylko z Darkiem, a oni mi tu życie w taki sposób niszczą!

Jedyne, co mogłam zrobić, to podać jej świeżą chusteczkę do otarcia łez. Ja wiem, że pewnie w takiej sytuacji nie jedna kobieta zrobiłaby podobną scenkę, żeby przekonać wszystkich dookoła, że co złego, to nie ona, ale Marta była bardzo przekonywająca i miałam tylko nadzieję, że Darek też dojdzie do takich wniosków.

Lekarka powiedziała, że oczywiście zrobią testy jeszcze raz i że jest szansa na to, że wynik wyszedł fałszywie dodatni, ale to takie prawdopodobieństwo jak wygrać główną nagrodę na loterii. Marta się załamała kompletnie.

-Żebym piła i szlajała się gdzieś, no to jeszcze…mogłabym nie pamiętać, że się puściłam, ale ja naprawdę, ja jestem porządna, co ja zrobię? On mi nie uwierzy! Skąd ja mam to dziadostwo???

Lekarka rozłożyła ręce, powiedziała, że jest szansa, że miała to od jakiegoś czasu nawet o tym nie wiedząc, ale wtedy miałby chlamydię też jej mąż, więc to raczej mało prawdopodobne i przeprosiła ją mocno, mówiąc, że sama nie potrafi jej tego wytłumaczyć, bo jedynym znanym sposobem zarażenia się tą chorobą jest stosunek z chorą osobą.

Marta załamana wróciła do domu. Widziałam, że jest całkowicie zdruzgotana, co było dla mnie zrozumiałe. Jak można się czuć, kiedy próbują ci wmówić coś, czego nigdy nie zrobiłaś? I wszytko świadczy przeciwko tobie i nikt ci nie wierzy, bo fakty mówią same za siebie? Współczułam jej bardzo, szczególnie w momencie, kiedy mi samej przez myśl przeszło, że skoro nie ma innego sposobu, no to ludzie, czemu się tak zapiera? Szybko jednak wyrzuciłam tę myśl, bo staram się nie osądzać ludzi. Poza tym co mi do tego.

Jeszcze tego samego wieczoru dostałam od Marty smsa: „czekał na mnie, powiedział, że poczeka ze mną na wyniki…”

Tydzień później okazało się, że Marta wygrała główną nagrodę na loterii. Jej pierwszy wynik był fałszywy. Bardzo ją przeprosili i wysłali jej formularz do składania zażaleń tłumacząc, że tyle tylko mogą jej zaoferować.

A ja nie umiem przestać myśleć o tym, ile związków takie wygrane na loterii mogły zniszczyć.

  • O kurcze… Na jaką próbę musiało zostać wystawione uczucie. Ciężko tu kogoś winić.

    • Na szczęście oni przetrwali, ale nie każda para jest taka, niestety. Inni myślą bardzij pochopnie i wtedy cyk i katastrofa gotowa :(

    • ~Czarna

      Jeśli to badanie zostało zrobione przez laboratorium przy szpitalu miejskim w Krakowie to wcale się nie dziwię…będąc w ciąży stwierdzili mi kiłę…oczywiście przebadano też mojego męża,któremu nic nie wykazano…całe szczęście,że mąż mnie wspierał i nie wierzył z resztą tak jak ja w te wyniki jednak nie zmienia to faktu,że jak się dowiedziałam o wynikach stres ogromny aż mi się ciemno zrobiło przed oczami…oczywiście jeszcze raz pobrano próby ode mnie i męża i odesłano do Warszawy,ale mnie jako ciężarną musiano z urzędu przeleczyć…więc zostało to leczenie wdrożone po czym kiedy przyszły powtórne wyniki i okazało się,że jesteśmy całkowicie zdrowi od razu dzwoniono do mnie,żeby absolutnie nie szła na kolejny zastrzyk…i tu nie koniec historii,bo urodziłam dziecko z rozszczepem podniebienia a durna pinda,która nie umie wykonywać badań pewnie nadal tam pracuje…dziwi mnie tylko,ze tak łatwo wydają tak poważne wyniki szczególnie kobietom w ciąży…

      • Mira Faber

        To wszystko działo się w UK. O rany, to okropne co piszesz! Zaskarżałaś ich?

        • ~Czarna

          Nie, chociaż się nad tym zastanawiam…tak mi radziła pani ordynator ze szpitala gdzie rozpoczęto to nieszczęsne leczenie,ale błąd medyczny ciężko udowodni…z resztą musiałabym sporo czasu na to poświęcić a nie wiem czy nie wolę poświęcić go dziecku,które go teraz bardzo potrzebuje…chociaż niczego nie przesądzam a sprawa jest świeża

          • Mira Faber

            Moe w tym przyadku nie bédzie tak ciężko bo bołąd jest raczej ewidentny. Może warto saięgnąć porady prawnej, jakby to wyglądało itd. Życzę powodzenia cokolwiek nie postanowisz, dzielna mamo :)

  • O rany. Nieciekawie. Mnie przeraża też obecność tłumacza u lekarza, bo to jeszcze pewnie potęguje stres.

    • To oczywiście jest stresujące, ale ciąglę słyszę „jak się cieszę, że pani jest” bo jednak bez tłumacza jeszcze gorzej, gdy się dogadać nie można.

  • No no, faktycznie historia niezła. Ale fakt, kobieta miała fart – jak piszesz – jakby wygrała na loterii. Dobrze, że zanim się okazało co i jak, facet nie spakował walizki… Chociaż z drugiej strony co to za związek, kiedy facet od razu awanture robi i pakowac się chce?

    • To się tak łatwo mówi. A co, gdyby taki związek akurat przechodził kryzys i to by było o kroplę zza dużo? Ja sama nie wiem, jak bym zareagowała, gdyby mój mąż mi przyszedł z chlamydią. Fakt, że dojrzałe związki powinny coś takiego przetrwać, ale zanim związek stanie się dojrzały, jest…niedojrzały i każdy związek przechodzi taką fazę.

    • ~ja

      po cholere taki facet? za kim tu rozpaczać, bo się rozchorowałam i ktoś mnie zaraził a on mnie rzuca? debil i ona głupia

      • Mira Faber

        Proponuję przeczytać jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem :)

  • Uff, a już myślałam, że koniec tej historii bedzie nie szczęśliwy, masz rację, że przez takie błędy pewnie wiele związków mogło by sie rozpasc, bądź sie rozpadły. Racja, łatwo sie mówi a przeżyć to jest inaczej, powiem szczerze iż chyba sama bym sie zawahala słysząc, że moj M ma coś takiego, takinejst pierwszy odruch człowieka myślę, a ty jak sadzisz? Pozdrawiam

    • Mira Faber

      Właśnie tak sądzę, taki odruch jest chyba naturalny, bo nigdy nie wiesz, co druga osoba zrobiła czy też nie. Wystarczy, że jedno z partnerów zareaguje w sposób nieprzewidziany i np zrobi coś głupiego w odwecie i związek może nie przetrwać. Kiedy lekarze ci mówią, że twój partner ma chlamydie to ciężko od razu zakładać, że to pomyłka, najpierw się jednak myśli o najgorszym

  • ~Dziewczyna z Tatuażem

    O matko.. to okropne :/

    No ale słyszałam o historii jak to facet bawiąc się to tu to tam sprzedał kobiecie tego wirus odpowiadającego za raka szyjki macicy… Zostawił ją po 20 latach małżeństwa, odszedł do młodszej. Ona umarła na raka a on dalej hula sobie…

    • O rany, to to już jest okropne. Ech…życie.

  • ~bartok

    Witam! A nikt nie pomyslal o tym, ze najwazniejsze w tej historii byly bledne wyniki labolatoryjne. Czy gdyby ta Pani sie nie uparla w swojej niewinnosci zostala by leczona na chorobe weneryczna, ktorej nie miala i co wtedy? Jak mozna w tak waznych sprawach jak zdrowie kudzkie zrobic cos takiego? Jakie mogly byc dalsze konsekwencje? To jest tragiczne jakw takich sytuacjach nie ma winnego, a moglo skoncyc sie tragicznie dla tej kobiety.

    • Mira Faber

      Leczenie to zwykły kurs antybiotyku, co nie zmienia jednak faktu, że przez taką pomyłkę mogło się to całkiem inaczeju zakończyć.

  • ~bzyk

    To nie do konca jest prawda z ta chlamydia trachomatis..Mozna zarazic sie przez reczniki ,,deske klozetowa…Znam historie 10 letniego chlopca ktory zlapal chlamydie prawdopodobnie na basenie .Czytalam tez o malej dziewczynce ktora leczono. w kilku klinikach…Choroba nie jest latwa do wyleczenia..Leczy sie kilka lat.

    • Mira Faber

      Sa dwa rodzaje chlamydii, które często sa mylone, Wiem Bo Marta też zasugerowała, że może złapała na basenie I wtedy lekarka wytłumaczyła, że owszem to jest możliwe w przypadku tej drugiej chlamydiozy, niestety ta, która u niej niby wykryto przenosi się wyłacznie droga płciowa.

  • ~bzyk

    I chcialam jeszcze dodac ,ze co to badania?..Skoro moga wyjsc falszywie dodatnie to moga wyjsc falszywie ujemnie -rowniez.

    • Mira Faber

      Tak, może się tak zdarzyć, oni to tłumaczyli tak, że nic nigdy nie jest na 100%. Niestety.

  • ~kleo

    Chlamydia nie przenosi sie tylko przez stosunek, doedukujcie sie, zanim takie bzdury będziecie pisac!

    • Mira Faber

      Radzę również się doedukować w tej kwestii, napiszę po raz kolejny, jest kilka rodzajów chlamydii. Pozdrawiam.

  • ~NOSTRADAMUS

    Rozbawiła mnie ta panika i święte oburzenie partnera.
    Choć to choroba weneryczna to nie tylko przez kontakty seksualne można się zarazić. Bakteria ta znajduje się także w krwiobiegu (wikipedia – tak na szybko wyszukane), można się też zarazić przy porodzie jako niemowlę.
    I w takich przypadkach należy grzecznie upomnieć się o powtórzenie badań :)
    A swoją szosą, to partner mógł ją zarazić, a jego organizm mógł bez antybiotyków poradzić sobie z tym świństwem.
    Podchodzić należy ze spokojem do tego typu spraw.
    Dla mnie ten facet nie stanął na wysokości zadania jako mąż i mężczyzna. Ich związek się rozpadnie prędzej czy później.

    • ~słowianka

      A co miał zrobić, skoro lekarze potwierdzili swoim autorytetem, że kobieta miała stosunek z zakażoną osobą i się zaraziła?
      Gdyby wierzyć tylko na słowo partnerowi, to mozna sobie zyć długie lata w błogiej nieswiadomości a rogi rosną – bo który zdradzający przyzna się do zdrady?

      • ~NOSTRADAMUS

        Lekarze nie zajmują się badaniem próbek, robią to tzw. technicy.
        A lekarz jeśli już, to nie wyrocznia. Zawsze może dojść do pomyłki i błędnej diagnozy.
        Lekarz ci mówi, że masz 2 miesiące życia bo masz raka, a 2 lata później dalej żyjesz… czy może jednak po 2 miesiącach popełniasz samobójstwo, żeby nie zachwiać autorytetu lekarza?

        • ~słowianka

          Ciekawe czy jak dostaniesz telefon z wymownym zdjęciem też się będziesz zastanawiać czy partner rzeczywiście figluje z kochanką/kochankiem czy to photoshop jakiegoś dowcipnisia :)

    • Mira Faber

      Nostradamusie, znów zachęcam do ponownej lektury materiałów na temat chlamydii, są różne jej rodzaje, wśród nich jeden taki, który przenosi się tylko i wyłącznie drogą płciową.

      • ~NOSTRADAMUS

        Jeżeli jest jakiś rodzaj chlamydii którą można się zarazić tylko przez kontakty seksualne, to proszę, grzecznie i uprzejmie podaj mi model :)

        Jedyne co wyczytałem interesującego, to:
        Choroby przenoszone drogą płciową
        ziarnica weneryczna
        niegonokokowe zapalenie cewki moczowej
        śluzowo-ropne zapalenie szyjki macicy

        Bakteria przenoszona drogą płciową – odpowiedzialna za choroby układu moczowo-płciowego, poronienia i stany zapalne. Obserwuje się czasem rodzinne występowanie tej infekcji u dwóch, trzech osób, zwłaszcza przy nawrocie tej choroby u jednej z nich, mimo przeleczenia. Drobnoustroje dostają się do organizmu poprzez uszkodzoną skórę oraz błony śluzowe, jak również na basenach i kąpieliskach, gdzie do zakażeń dochodzi bardzo często.

        Basen, kąpieliska, a do tego skaleczenie czy obtarcie i zakażenie gotowe.

        Nie ma co panikować i od razu wieszać baby za zdradę. Bo przecież trudno powiedzieć, że się puściła z wodą w basenie… 😛

  • ~Bronek

    Chlamydią można się zarazić również na basenie,od ręcznika użytego niedawno przez nosiciela.Tak powiedzieli mi w Szwecji,gdy wykryto Clamidię u mojej 4ro letniej córki.Oczywiście socjal przyszedł,podejrzewali molestowanie,porobili testy i wyszło,że córka i kilkoro innych dzieci zaraziło się od ręcznika w przedszkolu.

    • ~drogowiec

      do kładnie to samo usłyszałem w szpitalu takze że od basenu można to załapać ale zona nie uwierzyła bo konowałka jej też to powiedziała że tylko drogą płciowĄ

  • Szanowni Państwo byle jakie prze-leczenie antybiotykiem przy okazji zaziębienia załatwi Chlamydiozę a jeżeli chodzi o ścisłość to jest to tak powszechne ze jako choroba weneryczna traktowana jest tylko w przypadku homoseksualistów.
    Głównym problemem jest nie możność zajścia w ciąże i jej donoszenie. Sprzedawałem kiedyś testy do klinik niepłodności także bez paniki.

    • Mira Faber

      Tak jest to powszechna choroba, ale umówmy się, nie występuje raczej w parach, gdzie oboje dochowują sobie wirności.

      • ~Bs

        Umowmy sie ze drogi zakazenia sa rozne i nie takie egzotyczne zeby sie nie trafily normalnej, wiernej sobie parze. I nie jest to wcale takie rzadkie, taka przynajmniej slyszalem opinie dr mikrobiologii szpitala akademickiego i tak mozna wyczytac w dostepnych publikacjach. Caly ten artykul w tonie chlamydii jako wyznacznika wiernosci, dodatkowo popierany prze personel chyba medyczny uwazam za ponizej krytyki.

      • ~Ala

        Umówmy sie Miro, że przesadzasz już z tym ignorowaniem uwag innych ludzi, byle bronić dramatyzmu swej historii.KAŻDĄ chlamydią mozna sie zarazic nie tylko drogą płciowa (bez wzgledu na jej szczep_. Tyle że najpowszechniejszą, chlamydią trachomatis, ludzie zarazaja sie najczęsciej droga plciową. Niemniej, wszelkie drobnoustroje przenoszone drogą płciowa przenoszą sie także poprzez krew (np. w gabinetach dentystycznych).

        Wiernośc małzeńska nie ma tu, w sensie logicznym (bo może ma w sensie statystycznym), nic do rzeczy,.

        • Mira Faber

          Ja nie ignoruję tego co piszą inni, tylko utrzymuję to co napisałam. Historia jest prawdziwa i napisałam ją w oparciu o to co się działo i co mówili lekarze. Po niektórych komentarzach zasięgnęłam również porady dwóch innych lekarzy, którzy potwierdzili. Ignorowanie a trwanie przy swoim zdaniu to nieco inne rzeczy. Pozdrawiam.

          • ~Gość

            A nie są to przypadkiem ci sami lekarze którzy na wszelkie dolegliwości zapisują paracetamol?

  • Tak, to nie jest choroba rzadka, zdarza się bartdzo często, jest to chyba najczęściej wykrywana choroba weneryczna, jednak to nie zmienia faktu, że akurat ten rodzaj chlamydii jest przenoszony drogą płciową.

  • Dziękuję za wpis, który zwrócił moją uwagę na bloga.
    Niebawem sama będę tłumaczyć w różnych sytuacjach pewnie i takich, gdzie uczucia będą wystawione na próbę. Podziwiam to, że udało Ci się pozostać transparentną.

    • Mira Faber

      Ależ nie ma za co! Zapraszam do kategorii „tłumaczone” na blogu, tam są inne historie z pracy :) Transparentną pozostałam, ale nie było to łatwe, jednak to przychodzi z czasem :)

  • ~anja

    Nie mogę czytać tych bzdur.
    Sama miałam chlamydię, a mąż nie.
    Nigdy się nie puszczałam wiec nie róbcie ludziom wody z mózgu.
    Mówimy oczywiście o trachomatatis.
    A Pani autor proszę trochę się podszkolić, tylko może coś ambitniejszego niż Wikipedia

    • Mira Faber

      Tak jak napisałam wcześniej, historia opisana jest historią prawdziwą, którą miałam okazję poznać w pracy. Nie pisałam tego na podstawie wikipedii. Widzę za to, że Pani wikipedia szwankuje, bo nie czegoś takiego jak trachomatatis, jest trachomatis, ale może to moja wikipedia się myli.

  • ~kleo

    Co za bzdury. Ten rodzaj czyt jaki? Nie ma chlamydii przenoszonej tylko przez stosunek i poważnie prosze ti zmienić, bo to wprowadzanie ludzi w błąd.

    • Mira Faber

      Nie będę nic zmieniać, jestem tłumaczem i ten post powstał na podstawie jednego z tłumaczeń. Przekazuję historię, której byłam świadkiem.

    • ~Tauri

      Oczywiste brednie. Chlamydią można zarazić się choćby w publicznym klopie, czy na basenie. Albo przywiezc z egzotycznej podróży. Bakteria ta lubi też brudną lodówkę oraz przegrzane, za bardzo ocieplone mieszkania. Gdzie się umiejscowi w zarażonym delikwencie to już jej problem. Ja miałam w oskrzelach. Po jakimś czasie nie leczona może się przenieść i do organów urologicznych i płciowych.

  • ~siarek

    Scena rodem z noweli och boski diego ja ciebie nigdy i na koncu wszyscy dlugo i szczesliwie,ogarnijcie siedzenia temat typowo pod wasza bezsensowna dyskusje chlam,propaganda.

    • Mira Faber

      No proszę, nawet dla miłośników telenowel coś na moim blogu się znajdzie.

  • ~siarek

    I po fifnaste primo tu chlamydia nie zniszczyla zycia jak w temacie tylko temat powinien brzmiec „jak bledna diagnoza lekarza moze zniszczyc zycie”i dziekuje dobranoc skonczylem browar i ide zajarac szluga

    • Mira Faber

      W temacie nie jest napisane, że chlamydia zniszczyła życie 😉 I życzę miłego jarania.

  • ~siarek

    Pani Miro z pelnym szacuneczkiem ale historia nie urzekla.

    • Mira Faber

      Miała prawo.

  • ~siarek

    Zgdonie z nowym rozporzadzeniem Marka zza oceanu będę mogl „nie lubiec” ten artykul na fejsie:-)ale ulga;-)nowe narzedzie do krytyki…

    • Mira Faber

      Mi również ulżyło.

  • ~Tauri

    Nie ma różnych rodzajów chlamydii, a tylko ich nazwy są różne w zależności od miejsca jakie się zarazi. Ciężko się wyleczyć antybiotykiem, znam osoby, które rok leczyły się antybiotykami. Po czym, jak pisały miały zniszczone zdrowie, po antyb. A to dlatego, że nie ma antybiotyku wcelowanego na to, a są tylko takie ich rodzaje, które mogą miec z nią szansę. Wiec sie podaje wszystkie po kolei metodą prób i błędów w koncu trafia się na ten, który na daną osobę zadziała. Ja miałam szczęście, bo trafiłam na lekarkę posiadającą biorezonans. Wyleczyłam się nie w rok a w kilka miesięcy, po czym sprawdzałam zwykłym badaniem krwi w lab. i jest ok. Ale to może nawracać, zwlaszcza że można złapać, gdy się ma inne infekcje np. grype, to wtedy łatwiej zlapać, a więc jeszcze musze sprawdzić.

  • Jak mozna opisywać przypadek z pracy tłumacza dotyczący wizyty u lekarza kiedy jest to tajemnica. Nie etyczne przytaczać takie przykłady do dyskusji publicznej mimo braku nazwisk

    • Mira Faber

      W mediach tego typu historie przytaczane sa codziennie. A takich historii jak ta zdarzyło się mnóstwo. Ponadto Marta zgodziła się na publikację. Pozdrawiam.

  • ~asalia

    trochę poczytałam bo coś mi nie dawało spokoju
    Przenoszenie chlamydia trachomatis:
    – przez niezabezpieczone stosunki płciowe
    – dotyk
    – zanieczyszczone przedmioty (bielizna)
    – na basenie i w saunie
    za http://www.macierz.org.pl/artykuly/zdrowie/chlamydia-weneryczna_choroba_kobiet_i_mezczyzn.html
    jak łatwo można kogoś sądzić po pozorach

    • Mira Faber

      Dziwne. W angielskiej Wikipedii I innych materiałach na ten temat podane sa inne informacje, ja również sprawdziłam 😉 pozdrawiam.

      • ~Ala

        Miro,

        Dla znajomej lekarki tłumaczyłam z angielskiego materiały na temat chlamydii u noworodków, były to różne artykuły z pism naukowych (koleżanka jest neonatologiem) i zapewniam, że wszędzie była mowa o tym, że droga płciowa jest tylko jedną z wielu możliwych dróg zarażenia się tą chorobą (najczęstszą, o ile choroba usadowiła sie akurat w narządach płciowych). Kazdy lekarz to także potwierdzi. Radzę nie powoływać sie na wikipedię (szczególnie anglojęzyczną, która jest pełna strasznych błedów i niedoróbek bez względu na dziedzinę, jakiej hasła dotyczą) i nie przywoływać jej jako argumentu za lub przeciw, bo to trochę niepoważne.
        Nie wierze też, by brytyjska lekarka twierdziła, że to zakazenie było mozliwe tylko drogą płciową – byłby to z jej strony szczyt nieprofesjonalizmu i w tej sytuacji Marta i jej mąz mogą jej wytoczyć sprawę za straty moralne.

  • To straszne, nawet nie chce myslec, co ta kobieta czula…

  • ~kasia

    Mira, chyba trafiłaś w czuły punkt wielu osób. Dlatego tak bardzo bronią swoich opartych na wątpliwej wiedzy zdobytej w internecie teorii na temat dróg zakażenia. Tam nie wszystko da się wyczytać a w szczególności nie da się zdobyć wiedzy lekarskiej! Autorka nie zdradza żadnych tajemnic to absurd!

    • Mira Faber

      Haha, chyba tak! Tak to już z ludźmi jest, każdy wie najlepiej, a tak naprwdę ledwo co się orientuje. Nie przejuję się zbytnio. Bardzo dziękuję za odwiedziny i mądre słowa! Pozdrawiam.

  • ~Paulina

    Historia dobrze się skończyła ale ja chciałam nawiązać to samej chlamydii… Sama w wieku 12 lat, po wielu leczeniach pecherza zostałam skierowana do ginekologa na badania na chlamydię. Wynik okazał się pozytywny… I tu pytania od rodziców, jak to możliwe, to jeszcze dziecko? Lekarka, bardzo dobra nefrolog wytłumaczyła, że jest to nie tylko choroba przenoszona droga płciową ale również można się tym zarazić na basenie, jak i w WC… Zdarza się to o wiele rzadziej ale jest możliwe…
    Tak więc trzeba najpierw dowiedzieć się wszystkiego o chorobie a potem wyciągać pochodne wnioski… Szkoda tylko, że lekarze tak rzadko informują pacjentów o wszystkim….

    • Mira Faber

      Marcie powiedziano, że owszem, jest taki rodzaj tej choroby, który może przenościć się w ten sposób, ale ona miała inny rodzaj chlamydi, ponoć przenoszony jedynie drogą płciową. Masz jednak rację, niektórzy lekarze nie do końca wywiązują się ze swoich obowiązków i wielu rzeczy nie mówią pacjentom.

  • ~Ania

    U znajomej w ciazy zdiagnozowano AIDS przez pomylke. To byla jazda.

    • Mira Faber

      O matko, no to rzeczywiście! Szkoda gadać!

  • Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło :)

    • Mira Faber

      Mi też spadł kamień z serca.

  • ~Ala

    A a propos niemądrych lekarzy – u mnie pewna utytułowana pani doktor stwierdziła ciążę bliźniaczą – w 5 miesiacu ciązy (haha, wtedy to juz naprawde trudno się pomylić) – przy czym miałam wyjatkowo mały brzuch (do samego konca zresztą). Byliśmy w szoku. Oczywiiscie – ciąża była pojedyncza.

    • Mira Faber

      Może miała podwójne widzenie z jakiegoś powodu :)

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
kwadratkonkurs
Kto lubi konkursy z nagrodami?

Grudzień, choinka, święta, prezenty, siedzę i czekam podekscytowana, aż „Aniołek” poda mi mój prezent, rozdzieram papier drżącymi rękami, co też dostanę tym...

Zamknij