holiday
STYL ŻYCIA,

Człowiekowi się należy

No i się doczekałam. Za kilka dni zaczynam urlop! W pełni zasłużony i desperacko wyczekiwany. Pakujemy walizki i lecimy na wakacje. Do tropików. Nawet udało mi się uzyskać zgodę ze szkoły, żeby moje 6-letnie dziecko mogło wyjechać aż tydzień przed zakończeniem angielskiego roku szkolnego. Obędzie się zatem bez grzywny i ciągania po sądach. I to nie jest żart! To angielskie prawo. Pewne rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale oni mają jakąś dziwną skłonność do przesady.Ostatnio dostałam raport ze szkoły odnośnie tego, jak Mysza sobie radziła, co tak jakby zastępuje polskie świadectwo i w rubryce „obecność” informacja dla rodzica: „niesatysfakcjonująca”. Mysza w tym roku miała tylko 91,3% obecności, przez resztę była chora. Jeżeli 91,3% to wynik niesatysfakcjonujący, to zapewne 100% to jedynie „dopuszczalny”, więc nie ma co dramatyzować.

Dobra, wracam do tematu. Wakacje. Z tymi tropikami to trochę przesadziłam, lecimy do Polski, jak co roku. Ale co, słoneczko jest? Jest. Żar z jasnego nieba jest? Jest. Komary są? Są. Istne tropiki. Dzieci szaleją ze szczęścia, bo dobrze wiedzą, że będą rozpieszczane do granic rozsądku. My z M szalejemy również, ale z nieco innego powodu (choć nie można powiedzieć, na wakajcach w Polsce też jesteśmy rozpieszczani). Będziemy mieli z M trzy dni na to, aby się zresetować, przypomnieć sobie, co to cisza i niezakłócony niczym błogi sen. Bo na te trzy dni zostawiamy dzieciaki z dziadkami, a sami jedziemy poleniuchować gdzie indziej. I podkreślam tu słowo – SAMI. Nie wykluczone, że 70% tego czasu prześpimy, ale i tak się opyla.

Na wakacjach odpoczywamy pełną parą, bo cóż innego nam pozostaje?. Dzieci jak wstaną o tej 6 (jak dobrze pójdzie) od razu lecą budzić wszystkich poza rodzicami, ha! Bo nas mają na co dzień. My zwlekamy się z łóżka bez pośpiechu o czasie wybranym przez nas, co jest najfajniejszą rzeczą na świecie, od momentu, kiedy w naszym życiu pojawiły się dwa malutkie stworki. I odpoczywamy. A, że mamy jedynie dwa tygodnie na to, żeby odpocząć, to robimy to bardzo intensywnie. Każdy dzień napięty do granic możliwości, tyle rzeczy do zrobienia, a czas ucieka.

Podczas gdy dzieciaki są rozpieszczane przez babcie, ciocie, dziadków, wujków itd. my korzystamy i nadrabiamy wszystkie zaległości. Randki, kino, restauracje, piwo z przyjaciółmi, dyskusje do białego rana, bo przecież tyle do opowiadania, grille, zakupy (głównie w Empiku, wpadam i kupuję, ile mi się do walizki zmieści).

Co do zakupów, to rok w rok, doznajemy z M szoku z tego samego powodu. I wydawać by się mogło, że to, co nas zaszokuje raz, później nie ma już takiej mocy. Błąd. Za każdym razem szok jest taki sam. Idziemy na zakupy kupić coś na grilla, trochę kiełbasy, mięsa, jakieś piwo i bach, opryskliwa pani kasjerka mówi leniwie „trzysta złotych”. Po tym, jak już się podtrzymamy nawzajem, żeby nie omdleć, płacimy, odchodzimy i zawsze to samo: M mówi: „siadaj na ławce, musimy sprawdzić rachunek, przecież to niemożliwe, widziałaś tę babę? Na pewno nabiła te same rzeczy po 6 razy! No, sprawdzaj”. Mówię mu, żeby się popukał w głowę, że takie polskie realia, że w zeszłym roku mówił to samo i żeby dał spokój, a później sama ukradkiem sprawdzam, czy aby rzeczywiście 6 razy nie nabiła tego samego i przeżywam to samo wzburzenie co rok wcześniej. Aż się wierzyć nie chce. I choć to już nie nasza rzeczywistość, to jednak boli, że nasi bliscy muszą w taki sposób żyć. Jednak przy grillu i wiśnióweczce czy piwie, szybko wracamy do siebie i odpoczywamy dalej.

Podczas odpoczynku rozkoszujemy się pysznym polskim jedzeniem, które na dodatek zostaje nam podane dosłownie pod nos, przez co smakuje jeszcze lepiej. Co prawda rozpoczęliśmy inną dietę teraz, odżywiamy się zdrowiej, a chleba nie widzieliśmy już ze dwa tygodnie, ale żadna dieta nie obowiązuje przez wakacje i święta, to chyba oczywiste!

Co dobre niestety szybko się kończy i co roku nasz wyczekiwany urlop też się w pewnym, najmniej do tego odpowiednim, momencie, kończy. Wracamy do domu i czekamy na najbliższy weekend, żeby odpocząć po urlopie. Standard.

To wszystko już za kilka dni. A myślałam, że się nie doczekam.

Visit Us On FacebookCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
cleaning-fridge
Mira ułatwia sobie życie

Niektórzy mówią, że mają uporządkowane życie. Zawsze się zastanawiałam co to, tak naprawdę, znaczy. Że co? Aerobik w środy, sex...

Zamknij