tree-63972_1280
STYL ŻYCIA,

Belzebub w kościele czyli święta u Miry

I stało się jak zwykle. Przygotowujesz się nie wiadomo ile, lepisz pierogi, przeżywasz, że karp, że prezenty, a tu trzy dni i po wszystkim. Mam jednak nadzieję, że dla każdego z Was te trzy dni były fantastyczne i warte tego całego zachodu.

U mnie zdecydowanie były warte tego sprzątania, łażenia po sklepach i walania się w mące (w dodatku pszennej). Moje Święta były wspaniałe i pierwsze takie odkąd  mieszkam za granicą, czyli pierwsze od 8 lat. A najwspanialsi z tego wszystkiego byli ludzie, z którymi je spędziłam. Było tłoczno, było głośno i przede wszystkim było bardzo wesoło. Było tak, jak zawsze chciałam, żeby było, ale bałam się, że już nigdy się to nie uda.

Dla mnie Święta to zawsze był czas bardzo magiczny, pełen wyczekiwania, niecierpliwości, radości. Taka atmosfera okołoświąteczna towarzyszyła mi co roku, kiedy byłam dzieckiem. I myślę, że to za sprawą mojej babci, u której co roku zasiadaliśmy wszyscy do stołu. A że babcia miała czworo dzieci, to zawsze jej dom pękał w szwach, był hałas, był śmiech i to było cudowne. Dlatego dla mnie Święta to przede wszystkim ludzie. Odkąd babcia zmarła, już nigdy nie było tak samo. Nigdy. Zabrakło ogniwa, które łączyło całą rodzinę przy wigilijnym stole. A gdy wyjechaliśmy tutaj, Święta z tamtych lat, ich wspomnienie było z roku na rok coraz bardziej odległe.

I w tym roku, bach, magia powróciła. Głównie dlatego, że było właśnie tłoczno, głośno i wesoło. Do wigilii zasiedliśmy przy ogromnym stole (zbudowanym z dwóch mniejszych) w piętnaście osób. I co najważniejsze, nie wyobrażam sobie, żeby którejkolwiek z tych osób mogło tam zabraknąć. I to mnie cieszy najbardziej. Nie sztuką jest spędzić Święta z tyloma ludźmi, sztuką jest czuć się wspaniale w ich towarzystwie.

W takim gronie spędziliśmy całe trzy dni, z czego w ostatni dzień grono powiększyło się o jeszcze trzy osoby i wszyscy przyszli do nas. Nie pamiętam, kiedy w moim domu było aż tyle ludzi! Byli ludzie, było mnóstwo pyszności, była nawet zorganizowana akcja pod tytułem „śpiewanie kolęd”, zorganizowana dlatego, że każdy miał przed sobą kartkę z tekstem, żeby nie było prowizorki i śpiewaliśmy nie na sucho, tylko przy gitarze!

Dzieciaki szalały wszystkie razem i wymyślały coraz to lepsze zabawy, a my siedzieliśmy przy stole (przez trzy dni) i śmialiśmy się do rozpuku. Mysza przeszła samą siebie podczas zabawy w chowanego. Wleciała do kibla, w którym jeden z wujków siedział i…czytał książkę, schowała się za szlafrokami i tak stała! A gdy wujek dawał jej do zrozumienia, że musi wyjść, to mówiła tylko „spoko wujek, ja nic nie widzę!” i stała tam i cieszyła się, że co jak co, ale tam to na bank nikt jej nie znajdzie, bo przecież nikt wujkowi do kibla nie będzie wchodzić. I miała rację. Po 20 minutach przekonałam ją, że jednak tak nie wolno i trzeba wyjść.

Nawet dałam się tej chmarze zaciągnąć do kościoła. I stąd tytuł posta, bo gdy z kościoła wyszliśmy, zaczęli się śmiać i kolega powiedział: „Belzebub w kościele, Mira, masz tytuł na posta!”. Belzebub to ja, tak mówi na mnie M. Do kościoła nie chodzę, bo nie mam po co, ale tym razem poszłam, głównie dla spaceru, bo szliśmy wszyscy gdzieś z 30 minut w jedną stronę. W kościele ganiałam za synem Belzebuba, który rzecz jasna, nie wie, jak w takim miejscu należy się zachować, więc nie zachowywał się wcale, próbował za wszelką cenę zabrać kasę z „tacy” a na koniec wypił wodę święconą. Mam nadzieję, że nic mu nie będzie.

Wczoraj jeszcze dodatkowo wybraliśmy się wszyscy na zakupy, później opanowaliśmy włoską restaurację, a na koniec pojechaliśmy na kręgle. Dzisiaj dopiero odpoczywamy, ale tylko do 17:00, bo potem wszyscy idziemy grać w siatkówkę. Zagram i ja, choć głównie w grze zależy mi na tym, żeby piłka mnie nie dotykała.

Tak wyglądały mniej więcej święta Miry i jej rodziny. Były wspaniałe, magiczne i dziękuję wszystkim,  dzięki którym takie właśnie były!

  • Zazdroszczę Ci, ja mie potrafię stworzyć takiej atmosfery.

    • Mira Faber

      Myślę, że atmosferę tworzą ludzie, samej tak się nie da :)

  • Zagrałabym w siatkę. Nie brakuje Wam kogoś do drużyny? 😉 :)

    • Brakuje nie brakuje, wsiadaj w samolot i wal jak w dym! Tylko załóż ochraniacze, bo może być ostro!

  • Cóż dodać? Po prostu magia świąt :) Może u mnie też kiedyś tak przyjdzie znienacka, samo :)

    • Mira Faber

      Tego Ci życzę. Do mnie właśnie tak przyszło, znienacka, samo :) Pozdrawiam radośnie.

  • Wydaje mi się, że święta to nie tylko kolędy i wspólne biesiadowanie. W tym wszystkim chodzi o to, by cieszyć się wspólnie spędzonymi chwilami.

    • Mira Faber

      Tak, głównie o to chodzi, dlatego cieszę się, że miałam to szczęście i spędziłam święta ze wspaniałymi ludźmi :)

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
SAMSUNG CSC
Wesołych i wspaniałych Świąt!

Dzisiaj tylko życzenia będą, bo to dzień, kiedy nie trzeba nic więcej. Życzę wszystkim wspaniałej wieczerzy w gronie tych najukochańszych...

Zamknij