12017482_10153340465073198_3904087816921102538_o
STYL ŻYCIA,

Goście, goście!

W ostatni weekend odwiedziła mnie Lefti ze swoim mężem. Łatwe to nie było, bo w tym celu musieli wsiąść w samolot, więc nie jakieś tam zwykłe spotkanie na ploty (ploty uprawiamy na fejsie) tylko prawdziwe odwiedziny. Ostatni raz widziałam się z nimi na studiach, kiedy byliśmy jeszcze piękni i młodzi. I muszę stwierdzić, że w tej kwestii nic się tak naprawdę nie zmieniło, oprócz tego, że jesteśmy teraz młodzi trochę inaczej, piękno jednak pozostało bez zmian. Weekend upłynął nam bardzo intensywnie, bo czasu mało, a tyle rzeczy do zrobienia. W sobotę uderzyliśmy na Londyn, bo przecież być w Anglii i nie zobaczyć Londynu to grzech. Uśmialiśmy się, nakręciliśmy kilka filmów na ten jakiś Snapchat, z których nic nie było, bo jesteśmy, póki co, do tyłu z tymi wszystkimi nowościami, porobiliśmy zdjęcia, zjedliśmy wstrętne chińskie żarcie w Chinatown i wróciliśmy do domu.

 

Wieczorem uśmialiśmy się do rozpuku. Zapomniałam już, że z nich takie świry. W niedzielę niewyspani pojechaliśmy na sklepy, później zjedliśmy kebaby, a po zmroku nawet rozpaliliśmy sobie ognisko, trochę podrabiane, ale ogień to ogień.

I tyle było. Weekend się skończył, a Lefti wróciła do dzieciaków i do swojego bloga (gorąco polecam tym, co nie znają a mają dzieci).

  • No śmiechu to było Mrs. Gilbo 😀 Dziękujemy za wszystko, chciałoby się dłużej…

    • Ej, nie przezywaj mnie, to M się jeszcze bardziej załamie :). Następnym razem będzie dłużej!

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
akceptowanie partnera
Zrób sobie przysługę

Opowiem wam pewną historię. Dawno, dawno temu, za górami za lasami, żyła sobie fajna i przebojowa dziewczyna o wdzięcznym imieniu...

Zamknij