co zrobić, kiedy siedzisz w czyimś worku
MOTYWACJA,

Co zrobić, gdy siedzisz w czyimś worku

Czujesz jak wzbierają w Tobie nerwy. Emocje wyłażą uszami, nie umiesz opanować złości i żalu. Najbardziej denerwuje Cię niemoc. Nie możesz w żaden sposób wytłumaczyć, zapewnić, pokazać, przekonać, a to doprowadza Cię do jeszcze większej złości. Tak bardzo chcesz powiedzieć: „To nie prawda!”, ale wiesz, że cokolwiek powiesz, i tak nie dotrze tam, gdzie chcesz, by dotarło.


Znasz to? Czy nie czujesz się właśnie tak, kiedy ktoś, na kim bardzo Ci zależy, ocenia Cię, patrząc jedynie przez pryzmat swojego wyobrażenia o Tobie? Ocenia, biorąc pod uwagę nie fakty, lecz jedynie swoje własne domysły?

Zdajesz sobie sprawę, że siedzisz w worku. Dużym, bez dna. Utkanym z czyichś domysłów, osądów. Nie możesz wyjść, bo nie wiesz jak, nie wiesz, którędy.

Powiedziałeś jej coś, chciałeś dobrze, chciałeś pomóc, wyjaśnić lub tylko coś stwierdzić. I nagle stajesz na podeście, a osoba, którą kochasz, obrzuca Cię gównem. Okazuje się, że ona wie lepiej, co chciałeś powiedzieć, co miałeś na myśli. Ona wie, bo doskonale się domyśla, o co Ci chodziło. A domyśla się, bo kilka lat temu postąpiłeś podobnie na przykład. Raz ją okłamałeś i od tamtej pory kłamiesz już zawsze. Raz powiedziałeś coś nie tak i to samo, wciąż mówisz coś nie tak. Nie ważne, że przeprosiłeś, teraz będziesz ponosił karę za swoje chamstwo czy nieuwagę, bo ona pamięta, a skoro pamięta, to wie, o co Ci chodzi i tym razem.

Tak wygląda sytuacja, kiedy siedzisz w czyimś worku. Popełniłeś kiedyś błąd, kilka może nawet i ktoś, kogo kochasz wrzucił Cię do wora. Ten wór to od tamtej pory Twoja osobowość. Cokolwiek zrobisz czy powiesz, oceniane jest z perspektywy pieprzonego wora. A to dlatego, że ona, ta osoba, na której Ci zależy, nie dojrzała jeszcze wystarczająco. Nie wie, że 10 lat temu, byłeś innym człowiekiem. Byłeś młodszy, mniej rozwinięty mentalnie, mniej dojrzały, kierowałeś się zupełnie innymi wartościami, bo jedynie tymi, które znałeś wtedy. Teraz znasz ich więcej, wiesz więcej, chcesz czegoś innego, teraz prawdopodobnie jesteś innym człowiekiem. Tylko że ją to nie obchodzi. Już siedzisz w worku i tyle. Tak jest prościej, ona nie musi interpretować tego, co mówisz przez cały czas, bo ona już wie.

Tak działa mechanizm domysłów. Mechanizm, z którego bardzo ciężko się wydostać. Bo tak jest łatwiej. Po co główkować, zastanawiać się, skoro można się domyślić? Domysł powstaje na bazie tego, co było. Domysł może też powstać na bazie czyichś kompleksów, czyjejś niskiej samooceny. Ktoś nie wierzy, że może być kochany, więc jeżeli powiesz, że kochasz, to Ci nie uwierzy.

Znasz to uczucie, kiedy wsiadasz do tramwaju i dostrzegasz, że dwie osoby siedzące naprzeciwko, coś szepcą patrząc w Twoim kierunku? Nie słyszysz co mówią, ale sprawdzasz, czy nie jesteś umazany na twarzy, czy nie śmierdzisz albo czy nie wyszedłeś z domu w pantoflach. I zaczynasz czuć się źle. No bo dlaczego ktoś Cię obgaduje? Dlaczego śmieje się z Ciebie? Przecież nawet nic nie wie na Twój temat. A może wie? Może się znacie, tylko Ty nie pamiętasz skąd? Może…Tak działa schemat domysłów. Zaczyna się od tego, że domyślasz się, że skoro te osoby patrzą się na Ciebie i mówią coś szeptem, to na bank mówią o Tobie. Fakt jest taki, że coś mówią i patrzą akurat na Ciebie, być może dlatego, że siedzisz tuż przed nimi, być może nie zdają sobie sprawy jak to wygląda, albo mają to gdzieś. A być może gadają o Tobie. Bo jesteś podobny do jednego gościa, którego znają. Albo masz krzywy ząb i one to zauważyły. Albo masz plamę na gaciach. I co z tego? Przecież to Ty masz kontrolę nad sobą, prawda? Dlaczego miałbyś się czuć urażony skoro wiesz, że te osoby kompletnie Cię nie znają? A jeżeli nie znają, to nie mogą powiedzieć nic, co sprawiłoby Ci przykrość? Pewnie nawet Cię nie zauważyły, a patrzą na Ciebie, bo akurat siadłeś na wprost. Mimo wszystko oddajesz im kontrolę. Kontrolę nad sobą, nad swoimi uczuciami. Jest Ci przykro, bo one gadają o Tobie.

Chcesz pomóc staruszce wnieść zakupy po schodach a ona wyzywa Cię od złodziei, bo ktoś kiedyś jej buchnął torebkę. Piszesz SMS-a do koleżanki a Twoja dziewczyna od razu myśli, że ją zdradzasz. Bo ktoś ją kiedyś zdradził. Raz Cię złapali ze ściągą na egzaminie i już wiedzą, że jak zdasz to znaczy, że ściągałeś. Tak to działa. Sprawa się komplikuje, gdy siedzisz w worku osoby, którą kochasz, na której Ci zależy, dla której zrobiłbyś wszystko, tylko ona tego do siebie nie dopuszcza, bo kiedyś ją zraniłeś, okłamałeś, albo, co gorsza, kiedyś się nieładnie zachowałeś w stosunku do dzieczyny, z którą byłeś jeszcze wcześniej. Wtedy walisz w mur. Za każdym razem. Bo ona, oceniając Cię na podstawie tego, co było kiedyś, niekoniecznie między wami, wali zawsze poniżej pasa. Odbiera Ci prawo do zmiany, odbiera prawo do bycia dojrzalszym, do zrozumienia swoich błędów. I wtedy przychodzą te uczucia. Ogarniają cię frustracja i niemoc. Bo co nie powiesz, to i tak wyrok już padł.

Znam to i ja. Siedziałam w worku dosyć długo. I zastanawiałam się, co mogę zrobić, żeby ta osoba mnie z tego wora wyciągnęła. I nie mogłam znaleźć odpowiedzi. Aż uświadomiłam sobie, że wcale nie chcę, żeby ktoś mnie z tego wora wyciągał. Zapewne zaraz po tym, wrzuciłby mnie do następnego. Muszę po prostu sama z niego wyjść. To ja mam kontrolę. To ja wiem, co chcę powiedzieć, co czuję, co myślę. I nie obchodzą mnie czyjeś domysły. Od teraz właśnie. To takie proste. Siedzisz w worku, dopóki sam tego chcesz. Niech ktoś sobie myśli co chce, to jego strata. Nie wytłumaczysz, nie zapewnisz, nie przekonasz. Oni wiedzą lepiej. Więc przestań przekonywać. Nie chcą uwierzyć, trudno. Kiedyś być może zrozumieją, że coś stracili. To nie Twój problem. Popełniasz błędy. Jak każdy. Masz prawo do zmiany. Jak każdy. Rozwijasz się, poszerzasz horyzonty. Dlaczego miałbyś się przejmować tym, że ktoś widzi Cię takiego, jakim byłeś sto lat temu? Albo co gorsza, widzi cię takiego, a nie innego, bo ktoś kiedyś był podobny do Ciebie, i on zrobił to czy tamto, a skoro on, to pewnie też i Ty…

Szkoda czasu na te bzdury. Jeżeli czujesz, że ktoś wrzucił Cię do worka, olej to i rób swoje. Udowadniaj każdego dnia kim jesteś. Udowadniaj przede wszystkim sobie. Większości nie przekonasz. Oni wolą się domyślać.


I jeszcze jedno. Usiądź i porządnie przepatrz swoje worki. Zobacz kto w nich siedzi i z jakiego powodu. Bo to, co tak bardzo Cię boli, jest również Twoim narzędziem. Bo tak jest łatwiej.

  • Anna Sakowicz

    Olewam więc (choć z trudem) i robię swoje. :)

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
postanowienia noworoczne
Dlaczego znów nie zrealizujesz swoich postanowień noworocznych

  I nie zmyślam teraz, nie wymądrzam się i nie pouczam. To tylko wiedza wyciągnięta wyłacznie z własnego doświadczenia. Takich...

Zamknij