O co chodzi z tą wdzięcznością?
MOTYWACJA,

O co chodzi z tą wdzięcznością?

– Teraz jest taka moda, żeby być za wszystko wdzięcznym. O co tu chodzi? Po co? Wszystko jest do dupy, więc za co tu dziękować? – usłyszałam ostatnio w pracy.

Nie skomentowałam, bo nie chciało mi się wdawać w jałową dyskusję z rozdrażnionym klientem, ale poczułam szczery żal i współczucie wobec tej osoby. Biedny, ubogi, ślepy człowiek.

Takich ludzi jest zdecydowanie zbyt wielu, a im ich więcej, tym pochmurniejszy staje się świat. Głownie ich własny, ale ich chmury często wkraczają na niebo tych pozostałych, w tym na moje.

Należę do pozostałych. Pewnie nie od zawsze, ale od dawna. Zawsze potrafiłam odczuwać wdzięczność, kiedyś jednak nie wiedziałam, jak ważne jest świadome rozglądanie się za rzeczami, za które mogę być wdzięczna. To nie jest moda, to styl życia.

Twój mózg to jeden wielki filtr. Filtruje Twoją rzeczywistość i podkreśla w niej to, co dla Ciebie istotne. Inaczej miałbyś mętlik w głowie cały czas, zbyt dużo myśli, zbyt wiele uczuć, rzeczywistość stałaby się nie do ogarnięcia. Ten filtr jest zatem bardzo potrzebny. Jednak nie działa on na domyślnych ustawieniach. Musisz go zaprogramować. I każdy z nas programuje swój filtr, w większości przypadków, zupełnie nieświadomie.

Pesymista programuje swój tak, aby zauważać rzeczy, które dowodzą, że jego światopogląd jest słuszny. Wszystko będzie do dupy, nic się nie uda, nigdy się nie udaje. Po pewnym czasie takiego postrzegania świata filtr jest zaprogramowany. I choćby takiego człowieka zasypała lawina cudów, jego mózg by je przefiltrował i odrzucił. Znacie jakiegoś pesymistę? Jak reaguje na pozytywne wydarzenia? Zauważyliście kiedyś może? Zawsze jest ” No tak, ale…” Nic nie może być do końca dobrze, zawsze musi być coś!

Optymiści mają to samo, tyle że w druga stronę. W przypadku niepowodzenia mówią sobie: „Tak, ale…”, szukając tym samym czegoś, co poszło dobrze.

Jak zaprogramować swój mózg, żeby zaczął do nas dopuszczać więcej pozytywów? To bardzo proste. Zacznij świadomie odczuwać wdzięczność. Za cokolwiek, co przyjdzie Ci do głowy. Wymaga to trochę samodyscypliny, zwłaszcza w przypadku osób nastawionych do życia negatywnie. Wdzięczność musi być świadoma i szczera. Codzienne jej od odczuwanie zaczyna przeprogramowywać ustawienia filtra w Twoim mózgu. Mózg ma to do siebie, ze nie potrafi się jednocześnie koncentrować na czymś negatywnym i na czymś pozytywnym. Albo to, albo to. Jeśli zatem koncentrujesz się na czymś pozytywnym, odczuwając wdzięczność, choćby na siłę, twój mózg przestawia się na inne myślenie. Zaczyna koncentrować się na rzeczach pozytywnych. A jeżeli tak, to jednocześnie odfiltrowuje to, co negatywne. Im częściej odczuwasz wiec wdzięczność, tym częściej trenujesz mózg. I dobra wiadomość jest taka, że po pewnym czasie zaczynasz robić to samoistnie. Zaczynasz koncentrować się na pozytywach, na rzeczach, za które możesz podziękować.

Od kiedy zaczęłam interesować się rozwojem osobistym, natrafiłam na dziesiątki książek czy artykułów opisujących wagę wdzięczności. Każdy mentor, na którego natrafiłam, praktykuje codzienne odczuwanie wdzięczności.

Skoro tak, to postanowiłam robić to sama. I od tamtej pory moje życie nabrało zupełnie nowych barw, powietrze wokół mnie smakuje inaczej!

Codzienny prysznic to u mnie czas dziękowania za wszystko, co przyjdzie mi do głowy.

Jesteś pesymistą? Nie potrafisz znaleźć powodów do wdzięczności? Zacznij od rzeczy oczywistych. Podziękuj za to, ze dane Ci się było obudzić, bo wiedz, że nie każdy w danym dniu obudził się ze snu. To takie proste. Rozejrzyj się dokoła i zacznij zauważać, jak wiele masz!

Nie ma nic gorszego już niezdolność do odczuwania wdzięczności. Zdarzyło Ci się kiedyś zrobić coś dla kogoś i nie usłyszeć w zamian dziękuje? Jak się po tym poczułeś? Jak frajer, prawda? Pomożesz tej osobie znowu?

Odpowiedz sobie na to pytanie, a później zastanów się ile razy uda Ci się dostać coś od życia, skoro nie doceniasz nic z tego, co dostajesz?

Podziękuj za wszystko, co masz, a zawsze dostaniesz więcej rzeczy, za które możesz być wdzięczny, ot taki mały trik, który działa zawsze, nawet gdy wszystko inne już zawiodło.

  • Mira, jasne, że biadolić jest łatwiej niż odczuwać wdzięczność.Nie wychodzimy wtedy ze swojej strefy komfortu.Pobiadolić programowo można także aby ktoś nie uznał, że my mamy lepiej niż on. Taka tania asekuracja, przynosząca dokładnie odwrotny efekt.
    Wielu rodaków narzeka np na brak sensownej pracy. A jaka praca jest, ich zdaniem, sensowna? Najlepiej 300 m od domu, żeby nie tracić czasu i pieniędzy na dojazd. Najlepiej od 8 do 16, i najlepiej, żeby szef głaskał codziennie po rączce mówiąc: – Oooo, słabszy dzień dzisiaj mamy? Wiesz co, chodźmy na kawę, a na tej kawie najlepiej aby powiadomił nas o przyznaniu WYSOKIEJ premii. I żeby jeszcze, w takiej pracy, nie daj Boże, nie wysyłali na żadne kursy po godzinach i zawsze dali urlop na żądanie….

    Masz rację, o „pilota w naszej głowie” należy troszczyć się codziennie i generować jak najwięcej pozytywnych uczuć.Wdzięczność jest bardzo pozytywna.
    I na koniec chcę ci napisać, może to banalne, cieszę się, że piszesz ten blog mimo, że pewnie czasem ci się nie chce.Mimo że czasem padasz ze zmęczenia. Mimo, że mogłabyś uciąć sobie drzemkę, poczytać książkę, wyjść do kina, na koncert. pobawić się z dziećmi.Ale podjęłaś się czegoś i trafiający do ciebie czytelnicy wierzą, że BĘDZIE CI SIĘ NADAL CHCIAŁO:) Wyszłaś ze swojej strefy : „No, robię to dobrze, ale nie chce mi się”…
    Mira, dziękuję ci za to:)

    • Dziękuję za tak miłe słowa. Wiele to dla mnie znaczy!

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
mój mąż poszedł na jedno piwo
O tym jak mój mąż poszedł na jedno piwo. Znowu!

Pisałam wam kiedyś o tym, jak mój mąż poszedł na piwo, pamiętacie? (Jak nie, to tekst jest tutaj). Trochę mu...

Zamknij