3447628652_472bc3f830_z
LUDZIE, STYL ŻYCIA,

Dlaczego nie jestem tolerancyjna

Nie jestem tolerancyjna. Ostatnio do tego doszłam. I choć zawsze uczyłam się tej tolerancji i, bijąc się w pierś, zapewniałam, że ja toleruję wszystko i wszystkich, tak teraz stwierdzam, że jest jedna rzecz, której nie potrafię zaakceptować i tolerować.

Nie tolerują ludzi nietolerancyjnych. I koniec. Ostatnio jesteśmy świadkami wzmożonego braku tolerancji bądź, jak kto woli, tolerancji wybiórczej. Zapłodnienie in vitro. Są tacy, którzy są za, są tacy, którzy są przeciw są jednak też tacy, którzy są za, oczywiście, ale nie w przypadku homoseksualistów! Znaczy za? Czy przeciw?

Czy kobieta homoseksualna chcąca z tego rozwiązania skorzystać jest nie do końca kobietą? Nie ma prawa być matką? O ile wiem, przed dokonaniem zabiegu in vitro nieprzeprowadzane są żadne badania na zdolność danej kobiety do bycia matką, nie przechodzi żadnych testów psychologicznych, czy aby na pewno się nadaje, czy nie ma skłonności sadystycznych Itd. Ale ma mieć znaczenie fakt, że ta kobieta woli dzielić życie z inną kobietą? Bo co? Bo niby homoseksualizm to nieuleczalna choroba i trzeba w ten sposób chronić świat przed zarazą?

To jest nawet dosyć modne ostatnio. Zauważyłam, że coraz więcej osób mówi „nie mam nic przeciwko gejom, żeby tylko nie mieli prawa mieć dzieci!”. To i tak lepiej niż 10 lat temu, gdzie w Polsce słowo gej wywoływało przestrach i gęsią skórkę. Czyli idziemy do przodu. Teraz gej jest ok. Ale żeby dzieci nie miał. A dlaczego? I tutaj wraca wszystko, co było aktualne te 10 lat temu. No nie, bo to na pewno pedofil czy inny bandyta, w najlepszym wypadku zwykły szajbus i dziecka mieć nie może.

Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy w ten sposób dyskryminują innych. Wynika to z niewiedzy i zachłyśnięcia się własną „normalnością”, ale też ze strachu. Ludzie boją się kogoś, kto jest inny, uzurpując sobie prawo do myślenia, że oni są normalni, a jeżeli ktoś jest inny, oznacza to, że normalny nie jest. Nie rozumiem człowieka, który potrafi odwrócić się od kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor skóry, myśląc jednocześnie, że jemu tolerancja się należy, bo przecież jest biały. Podstawą każdej nietolerancji jest niezachwiane poczucie wyższości nad innymi, a taka postawa jest żałosna. Ludzie nietolerancyjni czują się lepsi w każdym calu, a skoro są lepsi, to mają większe prawa i przywileje.

Jestem jednak spokojna, bo wiem, że za jakiś czas ci, którzy teraz krzyczą, zostaną zakrzyczani i pokonani własną bronią. W czasach niewolnictwa rasizm był jedyną słuszną postawą. Rasistami byli niemal wszyscy ci, którzy urodzili się biali. Teraz rasiści za swoją postawę odpowiadają przed sądem, teraz to nie wstyd być czarnym, teraz to wstyd być rasistą. Do tego zmierza świat. I pociesza mnie fakt, że kiedyś ci, którzy nie potrafią się zdobyć na tolerancję, będą mniejszością i będą się bali wypowiedzieć swoje zdanie. Będą się bali, bo wtedy to oni będą wyrzutkami, których reszta społeczeństwa nie rozumie. Posmakują sami swojego jadu.

  • Ciężko mi powiedzieć, czy się zgadzam z Tobą, czy nie zgadzam. Jeszcze parę lat temu byłam bardzo nietolerancyjna, odkąd zostałam matką z każdym dniem tej tolerancji we mnie więcej, nie chcę moich dzieci uczyć nietolerancji, a to chyba pierwszy krok. Nawet ostatnio uświadomiłam sobie czytając jakieś komentarze, że więcej we mnie tolerancji niż u ludzi z „tęczówką” na profilowym. Jednak mam pewne spostrzeżenia, które pozostawiłam już u Lefti, a z tego co kojarzę to współpracowałyście chwilę – oczywiście mogę się mylić. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie adopcji przez pary homoseksualne, ile by miłości temu dziecku nie zapewnili, bo nie wątpię, że mogliby sporo. Wszystko ze względu na dziecko. Dopiero co tak na prawdę zaakceptowaliśmy pary tej samej płci, choć wiedzieliśmy o tym, że istnieją. Dajmy ochłonąć ludziom z tym, przyzwyczaić się do tego, czasem, żeby coś mogło stać się normalne-codzienne musi minąć trochę czasu. Teraz to byłby za duży bum, dziecko spotykałoby się z niepochlebnymi komentarzami, byłoby wyszydzane, nie wszystkie dzieci mają na tyle odporności w sobie by to znieść. Myślę, że za parę-paręnaście lat będzie to wyglądać już nieco inaczej. Choć zdaję sobie sprawę, że pierwsza czarna dziewczynka w szkole po zniesieniu niewolnictwa w Ameryce też nie miała łatwo. Szkoda, że nie mogę odnaleźć teraz tego artykułu, myślę, że z chęcią byś się z nim zapoznała.

    • Z jednej strony jest tak, że dziecko mogłoby się spotkać z tego typu reakcją. Jednakże pamiętam, z jaką reakcją spotykały się dzieciaki z tak zwanego „bidula” (domu dziecka) w mojej szkole. To samo, śmiano się z nich, wytykano palcami. A do podstawówki chodziłam grubo ponad 20 lat temu. Pytanie więc nasuwa się takie, czy społeczeństwo polskie kiedykolwiek będzie gotowe. Ja wierzę, że będzie, ale dopiero wprowadzenie zmian może to zaowocować. Trudno powiedzieć pragnącym dziecka ludziom homoseksualnym „poczekaj jeszcze z 20 lat, aż społeczeństwo będzie gotowe!”.

  • ~Świat Według Kobiety

    Witam
    Wolałabym jednak by ludzie nie bali się wyrażać swojego zdania ale by wyrażali je tylko w słusznej sprawie i niekierowani własnymi uprzedzeniami typu….bo ja nie lubię Tych…. lub bo ja nie lubię gdy…..
    Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że są problemy z zapłodnieniem in vitro w przypadku kobiet w związkach homoseksualnych. Czasem sobie myślę, że ludzie są po prostu wścibscy i nie mają wstydu….i oczywiście są pruderyjni i zakłamani. Królowa ludzkości głupota, która nas nie opuszcza czasem wybałusza mi oczy, bo nie mogę uwierzyć w to co słyszę. Często zadaje pytania ludziom, którzy są bardzo przeciwko….Ale co cię to obchodzi kto z kim i jak śpi ? Co Ci to przeszkadza że idą dwaj mężczyźni i trzymają się za ręce? Czy ktoś rozpytuje się ludzi gdzie ty wsadzasz swojej żonie albo co ona i gdzie wsadza tobie ? Czemu masz problem, że ktoś jest homo…. przecież Ty nie jesteś i nikt Cię nie namawia.
    Na te pytania jak dla mnie nie ma sensownych odpowiedzi . Ci którzy są na nie odpowiadają takimi głupotami ,że nawet nie będę togo przytaczać.

    • Własnie. Ludzie tolerancyjni zawsze potrafią poprzeć swoją postawę przemyślanymi argumentami. Ludzie którzy są przeciwko, argumentów albo nie mają wcale, albo mają te same, klepane w kółko, nieprzemyślane farmazony powtarzane przez całą resztę ludzi z klapkami na oczach.

  • W kwestii posiadania dzieci przez homoseksualistów zawsze pada argument, że „to krzywda dla dziecka, bo dziecko musi mieć matkę i ojca, dziecko później nie umie określić swojej tożsamości, źle czuje się w gronie innych” bla bla bla. Rodzic to rodzic, dla dziecka najważniejsza jest rodzica miłość, troska, poczucie bezpieczeństwa. I nie ważne, czy będą to dwie matki, samotny ojciec, czy ojciec i matka. A dziecko, jeśli będzie się źle czuło wśród innych, to nie dlatego, że ma niestandardową rodzinę, tylko dlatego, że społeczeństwo chętnie mu wytknie, że jest inne i gorsze, bo ma dwóch tatusiów albo wychowuje go tylko jeden rodzic.

    • No właśnie dla tego jestem przeciwko adopcji dzieci przez przez pary homoseksualnych. Nie dla tego, że coś oni zrobiliby źle lecz właśnie przez serdecznych i kochających Boga heteroseksualnych ludzi, którzy zaszczują takie dziecko , będą wtykać palcami a ich dzieci będą się wyśmiewać.
      Homoseksualni rodzice nie będą wstanie obronić swojego zaadoptowanego dziecka przez ludzkim kurewstwem, które jest wstanie zabić a którego dużo jest w psełdonormalnych heteryków

      • To nie jest tak. Idąc tym tropem, oznaczałoby to, że żyjąc w Polsce musisz być katolikiem na siłę, bo inaczej Twoje dziecko zaszczują, musisz popierać tą samą partię co większość, musisz mieć pieniądze na najnowsze gadżety dla Twojego dziecka, bo inaczej…tak można by wymieniać w nieskończoność.

    • Dokładnie tak. Kto powiedział, że dziecko musi mieć matkę i ojca? Właśnie przez takie „musi” jest pełno rodzin dysfunkcyjnych, bo rodzice są razem, bo tak trzeba, a patrzeć na siebie nie mogą.

  • Witam, obejrzałam kiedyś film brytyjski o parze homoseksualnej( faceci), która stworzyła szczęśliwą rodzinę. Kolejne dzieci rodziły surogatki, po ostatnie dziecko udali się aż do USA. Po przeprowadzce do nowego domu, większego, bo rodzina się powiększała, wystąpił problem z tolerancją ze strony rodziców uczniów szkoły, do której chodziły dzieci tej pary. O dziwo wszyscy mieli jakiś problem oprócz dzieciaków tej pary, one doskonale wiedziały kto jest tatą, a kto”mamą” w tej rodzinie i wszystko było dla nich normalne. To dorośli mieli problem z akceptacja innego modelu rodziny.

    • Mira Faber

      Oczywiście. Dzieciaki nie mają tego typu problemów, do momentu kiedy to dorośli nie zasieją w nich swoich uprzedzeń.

  • też jestem przeciwko adopcji dzieci przez przez pary homoseksualnych a jeśli komuś to nie przeszkadza to niech sobie pogada z osobami które zostały wychowane przez nich i wtedy stwierdzi czy nadal jest za

    • Mira Faber

      A sama rozmawiałaś z takimi osobami?

  • ~Cyfroznawca

    nie uważam żeby osoby, które wulgarnie i obscenicznie obchodzą się ze swoją seksualnością (czyt. parady równości) powinny wychowywać dzieci. takie osoby więcej zaszkodzą niż „społeczeństwo hetero”

    wiem, że do tej grupy nie należą wszyscy homoseksualiści, że ta grupa stanowi jakiś tam procent tej grupy. ale ja nie zaryzykuje dobra dziecka dla ‚równouprawnienia’ czy innego sloganu

    • „Społeczeństwo hetero” (nie podoba mi się taki podział) też ma różne swoje zachowania i niekoniecznie Ty czy ja do nich należymy. Pseudokibice, którzy umawiają się na ustawki, albo tłuką kogo popadnie też średnio, nadają się na rodziców, jednak nikt im tego nie odmawia. Tu nie chodzi o orientację i mam nadzieję, że ludzie kiedyś to zrozumieją. Tu chodzi o to, że jak homoseksualista robi coś źle, to od razu, że wszyscy homoseksualiści są be. Ilu hetero siedzi po więzieniach? I nikt tego nie generalizuje.

      „Nie zaryzykuję dobra dziecka…”. Dobro dziecka jest pod ryzykiem tak naprawdę w każdej rodzinie, która jest dysfunkcyjna, i są to rodziny tradycyjne.

      „Równouprawnienie” to nie jest slogan. Ale właśnie to jest to. Może być równouprawnienie kobiet i to jest ok, ale gdy mowa o homoseksualistach, to to samo słowo nagle jest sloganem. To się nazwya własnie dysykryminacja.

  • Kasia

    Myślę, że tutaj porównanie równouprawnienia do sloganu padło, ponieważ jest ono często nadużywana we wszelkich kampaniach politycznych – idea sprowadzona do hasła wyborczego

  • PorownywaczTV

    Pytanie, czy lepiej była rodzina niepełna, czy dysfunkcyjna
    obie mają plusy i minusy w porównaniu

    • Zdecydowanie niepełna jest lepsza niż dysfunkcyjna i moim zdaniem to nawet nie podlega dyskusji.

  • AutoUmownik

    znaczna część ludzi tolerancyjna. W mediach, w internetach etc słyszy się o ludziach popierających i nietolerancyjnych. Popieranie to nie jest tolerancja. Mogę czegoś nie akceptować, nie popierać, ale tolerować, czyli przykładowo nie piętnować homoseksualistów.

    • Zgadza się, tolerancja to nie to samo co akceptacja. Nikt nie może nikomu nakazać, aby zaakceptował coś, czego nie popiera. Ale tolerancja się należy każdemu i to już zupełnie inna bajka.

  • ~anettula

    Przeczytałam kilka komentarzy i zdziwiło mnie podejście ludzi tolerancyjnych do nietolerancyjnych.Otóż uwazam,że rzeczą nierealna jest tolerancja dla wszystkiego i wszystkich.Nie posiadalibysmy żadnych praw.Ja nie toleruję np.wulgaryzmów(niektórzy mylą z przekleństwami)bekania przy stole czy regligijnego fanatyzmu.
    Dodam,że tacierzyństwa także,w pełnym tego słowa znaczeniu.Żaden tata nie potrafi sie zajmować dziećmi tak jak matka.

    • Ok, nie tolerujesz wulgaryzmów, ale co robisz, gdy ktoś ich używa? Wyskakujesz na ulice ze sloganem „stop wulgaryzmom” czy po prostu unikasz takich osób? Wciąż mylone są pojęcia tolerancji i akceptacji, to nie jest to samo.

      I czy dobrze zrozumiałam? nie tolerujesz tacierzyństwa? Znaczy, gdyby ciebie zabrakło, to dzieciaki do domu dziecka, tak?

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
IMG_1655
Mira na wakacjach

Nie mogłabym pominąć na blogu moich tegorocznych wakacji. Zastanawiałam się nad tym, ale nie mogłabym. Przecież będę to sobie czytać...

Zamknij