384207390_bb164955fe_z
MOTYWACJA,

Perfekcjonizm. Czym to się leczy? – część druga.

Niedawno pisałam o perfekcjonizmie. Że taka postawa jest jak błędne koło i najlepiej się tego wystrzegać. Po opublikowaniu tamtego wpisu dostałam kilka zapytań od czytelników, które brzmiały mniej więcej tak samo: „Jak się z tego wyleczyć?”. Uznałam więc, że odpowiedzi nie może zabraknąć na blogu.

Żeby móc się leczyć, musisz najpierw uświadomić sobie, że jesteś chory. Bez tego ani rusz.

Czy to choroba?

Tak. Perfekcjonizm to choroba umysłu. Nie bierz tego do siebie, nie oznacza to od razu, że jesteś tak zwanym „psycholem”! Należy jednak uświadomić sobie, że istnieją badania potwierdzające, że dążenie do perfekcji może cię doprowadzić do depresji, anoreksji, bulimii czy nerwicy natręctw. Sam więc widzisz, że to nie są żarty i że należy to traktować jak najbardziej poważnie.

 

Zajmij się źródłem

Psychologiem nie jestem. Znaczy póki co, bo co mi kiedyś przyjdzie do głowy, to nie wiem. Jednak śmiem twierdzić, że mam całkiem ładnie rozwinięty „chłopski rozum” i na tym będę się tutaj opierać. Według mnie głównym źródłem perfekcjonizmu jest brak pewności siebie. Chcesz zadowolić siebie i wszystkich wokół, starasz się robić wszystko doskonale, bo marzysz tak naprawdę o akceptacji. Wierzysz, że im lepiej coś zrobisz, tym więcej jesteś wart dla otoczenia. Nic bardziej mylnego. Nikt nie doceni twoich wysiłków, a ty będziesz czuł, że wciąż dajesz z siebie zbyt mało, bo nie osiągasz oczekiwanych rezultatów i tutaj koło ładnie się domyka i cyk, jesteś w samym środku. W którą stronę nie pójdziesz, napotkasz te same problemy. Co zrobić, żeby uwolnić się z błędnego koła? Trzeba przeciąć linię i wyjść. Pracując nad poczuciem własnej wartości (o czym będę musiała kiedyś napisać osobny wpis), zdobędziesz narzędzie, dzięki któremu przetniesz linię. I to jest absolutna podstawa.

Rozejrzyj się wokół siebie, popatrz na osoby, które są obok, które cię kochają i szanują. Myślisz, że gdybyś był mniej perfekcyjny niż teraz, kochałyby cię mniej? A skąd. Kochałyby cię dokładnie tak samo, bo na tym polega prawdziwa miłość. Twoja postawa jest jedynie wytworem twojej wyobraźni. Jeżeli jednak dążysz do perfekcji, bo ukochana osoba próbuje ci wmówić, że jesteś nic nie wart, to jest już trochę inny problem. Gdybyś był pewny siebie, nigdy byś jej nie uwierzył i zrozumiałbyś, że to ta osoba ma problem, z którym nie umie sobie poradzić, a nie ty. Musisz się nauczyć oddzielać te dwie podstawowe rzeczy. Ludzie są różni i każdy zmaga się ze swoimi problemami. W momencie, kiedy próbują przełożyć swoje problemy na kogoś innego i obarczyć go odpowiedzialnością, to są to osoby toksyczne (przeczytaj o toksycznych ludziach) i albo trzeba się nauczyć sobie radzić, albo trzeba ich od siebie odsunąć.

Jesteś cudem sam w sobie. I nie daj sobie nikomu wmówić, że jesteś do niczego, bo to nie prawda.

Przyzwyczaj się do krytyki

Kiedy masz niskie poczucie własnej wartości, każda, nawet najmniejsza krytyka jest dla ciebie ciosem w samo serce. Pewność siebie u perfekcjonistów nie pochodzi z ich wnętrza, tylko jest uwarunkowana tym, jak są postrzegani przez innych. Powinno być całkowicie na odwrót. Krytyka jest i będzie wpisana w twoje życie i możesz jedynie się z tym pogodzić. Tak jak ty krytykujesz, tak i ty sam jesteś krytykowany. Musisz jednak pamiętać, że są dwa rodzaje krytyki. Jedna służy tylko temu, żeby cię zdeptać, a krytykująca cię osoba będzie mogła się cieszyć tym, że ty leżysz, a ona nadal stoi. Druga ma na celu sprowokowanie cię do zmian, do przemyślenia danej sytuacji tak, abyś mógł osiągnąć lepszy skutek. To krytyka konstruktywna i najlepiej będzie, jeżeli nauczysz się ją przyjmować.

Podaj rękę gościowi, który ma na imię Błąd

Błędy się zdarzają. Koniec kropka. W każdej dziedzinie, na każdej płaszczyźnie i każdemu. I jeżeli starasz się za wszelką cenę uniknąć tych błędów, to wiedz, że kroczysz po ruchomych piaskach. Błąd występuje w naturze i nie da się go obejść. Ponadto błędy są nam bardzo potrzebne, bo dzięki nim poznajemy siebie, uczymy się życia i lepiej planujemy swoje własne postępowanie, żeby nie popełnić w przyszłości tego samego błędu. To wszystko jest bardzo ważne. Jeżeli jeszcze nie czytałeś, to przeczytaj mój post Dlaczego porażka jest ci potrzebna

Pogódź się ze swoją duszą

Wiem, że brzmi to trochę dziwacznie, ale już wyjaśniam, o co mi chodzi. Każdy ma w sobie swój wewnętrzny głos. To nasza podświadomość, która podpowiada nam, gdzie postawić stopę, gdy idziemy po nierównym terenie. Tyle że nie zawsze podpowiada dobrze, bo jest nierozerwalnie związana z naszą świadomością. Jeżeli świadomie wierzysz w to, że musisz być perfekcyjny, z twojego wnętrza będziesz słyszeć głównie krytykę samego siebie. Pozbądź się tego, spójrz na siebie łaskawiej, spójrz na siebie jak na człowieka, który ma prawo do błędów. Zaprzyjaźnij się ze swoja duszą i uczyń ją sprzymierzeńcem, a nie nadwornym krytykiem. Spójrz w lustro i zrób wszystko, co w twojej mocy, żeby polubić to, co zobaczysz. Przecież pragniesz być akceptowany, prawda? Musisz zacząć od siebie.

Naucz się czegoś nowego

Wiem, że jesteś na drodze do perfekcji. Wiem również, że na pewno jest coś, czego nie potrafisz. Znajdź sobie dyscyplinę, w której nie jesteś zbyt dobry, albo lepiej, w której jesteś totalnie beznadziejny i zacznij się uczyć. Po co? Żeby przypomnieć sobie na własnej skórze, że proces nauki czegokolwiek jest zawsze związany z popełnianiem pomyłek i błędów. No bo chyba nie wierzysz w to, że chcąc nauczyć się pływać, wejdziesz do basenu, położysz się na wodzie i…popłyniesz, prawda? Musisz się zachłysnąć, musisz pójść na dno i musisz się poryczeć choć raz, że woda ci się wlała do nosa.

Zastanów się po co żyjesz

Bardzo ważne! Czy urodziłeś się po to, by zadowalać innych? Gdyby tak było, nasze życie byłoby jedynie marnym, nic nieznaczącym zjawiskiem występującym w przyrodzie. A nie jest. Jest cudem. Urodziłeś się po to, aby żyć! Pełnią życia, do końca i z radością. Zacznij dążyć do zadowalanie siebie samego, zapomnij o swojej misji spełniania oczekiwań innych, bo w ten sposób nigdy nie dojdziesz do tego, kim naprawdę jesteś. Każdy ma siebie! Nie potrzebuje jeszcze ciebie, żeby się spełniać. Poza tym prawo mówi (takie moje, niepisane), że nigdy nie zadowolisz wszystkich, więc nie ma sensu się szarpać. Polecam zajrzeć TUTAJ.

„Nie stawaj się zbyt prawy”

Na koniec coś dla tych, którzy wierzą w Boga i jego słowa. Mira nie wierzy, ale poszperała i wyszukała coś, co bardzo się tutaj przyda. W księdze Kaznodziei Salomona 7:16 przeczytamy: „Nie stawaj się nazbyt prawy ani nie okazuj się przesadnie mądry. Po cóż miałbyś ściągnąć na siebie spustoszenie?”. I taka jestem zadowolona z tego odkrycia, że na tym pozwolę sobie zakończyć.

Walcz o siebie! Bo jak nie Ty, to kto?

Przeczytaj również: Perfekcjonizm. Czym to się leczy? – część pierwsza

  • Amen. Nic dodać nic ująć wiesz, że taką Cię uwielbiam 😀

    • Phi! Powinnaś mnie uwielbiać w ogóle, nie ważne jaką!

  • Witam! trafiłam na Twojego bloga przypadkowo, ale ja nie wierzę w przypadki. I chyba mam rację. Poszperałam tu trochę i zauważyłam Twoje wpisy o perfekcjonizmie. Jest to problem, z którym się zmagam od dziecka i próbuję z nim walczyć, chociaż to nierówna walka. Przez niego dorobiłam się nerwicy natręctw. Do tej pory miałam tylko na nią leki, ale już wiem, że samo leczenie objawów to za mało. Ponieważ zmagam się też z depresją, nerwicą lękową i lekką psychozą, leczę się u psychiatry. Ponad rok temu podjęłam też terapię pedagogiczną, która bardzo mi pomogła, chociaż nie rozwiązała wszystkich problemów. Dlaczego nie psychologiczną? Kwestia finansów i braku odpowiedniego terapeuty. Ostatnio właśnie z pedagogiem podjedliśmy temat mojego perfekcjonizmu, ale pozostał on jakby w zawieszeniu, ponieważ ja dopiero uczę się, że to jest problem. Wydawało mi się że to norma, ale wiem już, że nie. I właśnie dziś wchodzę na Twojego bloga i czytam dwa wpisy, które wbiły mnie dosłownie w fotel. Tak naprawdę dopiero teraz widzę jasno, jak ogromny problem mam, jak długo siebie oszukiwałam, zwalałam na zaburzenia psychiczne. Teraz pozostaje mi spróbować zawalczyć z tą wredną cechą, a może i natręctwa się wtedy cofną. Dziękuję Ci, że otworzyłaś mi oczy, które były ślepe do tej pory. Piszesz, że nie jesteś psychologiem, ale wróżką na pewno albo niesamowicie mądrym człowiekiem. Pozdrawiam serdecznie i nie omieszkam zaprosić do siebie, choć może już Cię kiedyś zapraszałam, jeśli tu gościłam, a takie mam wrażenie.

    • Mira Faber

      Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Cieszę się, że moje teksty pomogły Ci w lepszym zrozumieniu problemu. Wiedz, że własnie przekroczyłaś ten próg, któego wielu nie przekraza, zdałaś sobie sprawę o co tak naprawdę chodzi. Teraz już tylko z górki, uwierz mi. Najważniejsze to zrozumieć i właśnie to przychpdzi najciężej. Ty masz to za sobą. Życzę Ci wszystkiego wspaniałego i wierzę, że uda Ci się inaczej spojrzeć na siebie samą. I dzięki za zaproszenie, na pewno wpadnę :)

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
15320423515_2f46694c9b_z
Kiedy nadopiekuńczość zamienia się w egoizm

Mam problem. Od dawna, w sumie od 7 lat i zauważyłam, że z biegiem czasu, zamiast maleć to się robi...

Zamknij