Dziesięć lat na emigracji
NA EMIGRACJI,

Dziesięć lat na emigracji

Kilka dni temu minęło dokładnie 10 lat, od kiedy postanowiłam zmienić swoje życie. Nie wiedziałam jak to zrobić, nie wiedziałam co chce zrobić, nie miałam żadnego konkretnego planu…wiedziałam tylko jedno: nie chce mieszkać w Polsce. Wtedy nie chodziło o sytuację finansową, bo byłam zaledwie u progu dorosłości i nie doświadczyłam jeszcze jako takich problemów. Nie umiałam jednak wyobrazić sobie mojego przyszłego życia w kraju, w którym się urodziłam. A że byłam odważna, pewna siebie i zdeterminowana, podjęcie dezycji o emigracji zajęło mi jakieś 13 minut.

Dziesięć lat temu spakowałem co miałam do pożyczonej walizki i wsiadłam w samolot, w kieszeni mając zaledwie £100. Żal mi było tego, czego nie mogłam zagrać ze sobą: rodziny, ulubionych miejsc, książek. Wiedziałam  że żeby osiągnąć coś, cokolwiek, trzeba cos poświecić. Zabrałam ze sobą serce pełne wspomnieć i one musiały mi wystarczyć na sam początek.

Pisałam już o tym kilka razy, ale będę pewnie pisać jeszcze nie raz. W końcu była to chyba najważniejsza dotychczasowa decyzja, jaką w życiu podjęłam. Rzuciłam wyzwanie samej sobie. Chciałam sama zbudować coś na przyszłość. Bez niczyjej pomocy, bez pieniędzy należących do innych. Sama. Od zera.

Pierwsza rzecz, jaką kupiłam w UK była butelka wody mineralnej. Drugą była suszarka do włosów, bez której nie mogłam się obejść. Wydałam £3 na malutka suszarkę Brauna. I możecie mi wierzyć lub nie, ale przez całe 10 lat nie miałam w domu żadnej innej suszarki, tylko tą (pisałam kiedyś, że jestem sentymentalna : )). Na tamtą chwilę wiec  wszystko, co mieliśmy, zawierało się w małej suszarce za trzy funty, komplecie pościeli, dwóch kieliszkach do szampana, o których pisałam już kiedyś tutaj i kilku ciuchach przywiezionych z domu.

Dziesięć lat.  Niby tak wiele, a jednak w stosunku do całego życia, jedynie malutki ułamek. Pamiętam siebie wtedy. Byłam szczęśliwa, mimo że miałam tak niewiele. Gdy patrzę na siebie dzisiaj, widze szczęśliwą kobietę, która ma wiele więcej niż wtedy i dochodzę do wniosku, że to chyba najcenniejsza umiejetność, jaką posiadam. Bycie szczęśliwą, tak po prostu, bez powodów, bez kupy pieniędzy, bez drogich sprzętów i corocznych wakacji w tropikach. I ta umiejętność  prowadzi mnie przez życie.

Dziś przyjrzałem się temu, co mnie otacza. Przez dziesięć lat wiele się zmieniło. Moja miłość do męża jest dużo dojrzalsza niż była wtedy, bo całą tą drogę pokonaliśmy razem, ramię w ramię, Mam dwójkę wspaniałych dzieci, mam bagaż doświadczeń, którego nie zamieniłabym na nic innego. Mam dom, w którym każda rzecz, każdy panel w podłodze, każdy drobiazg, który zaśmieca półki i inne zakamarki, należy do mnie. Suszarka za trzy funty leży pod moim łóżkiem, na mojej podłodze. Otacza mnie niezliczona ilość rzeczy, na które sama zarobiłam lub które sama stworzyłam. Patrzę wstecz i wiem, że nigdy jeszcze nie żałowałam podjętej lata temu decyzji. Oznacza to, że przez 10 lat udało mi się żyć tak, jak zawsze żyć chciałam, czyli tak, aby nie żałować niczego.

Jestem tu i teraz i już nie mogę się doczekać, aż spojrzę wstecz za kolejne 10 lat. Myślę, że wiem, co zobaczę.

  • u mnie 8….
    strach się bać:)
    pozdrowienia

    • E tam, po tylu latach emigracja już chyba nie jest straszna :) Pozdrawiam również.

Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusCheck Our Feed
Przeczytaj poprzedni wpis:
Potęga decyzji
Przeznaczenie nie istnieje

Moje życie kiedyś było inne. Wciąż fajne, ale inne, uboższe, pozbawione wspaniałych możliwości. Znaczy Możliwości były, zawsze, tylko takie jakieś...

Zamknij